Kochany Laurencie,
Rozumiem. Zastanawiałam się po prostu czy po takim odstępie czasu jak to wystąpiło u Ciebie, czy to uczucie obserwowania nadal będzie wyczuwalne, czy coś się zmieni. U mnie było to właściwie na drugi dzień, dlatego nie byłam pewna, czy okoliczności i odczucia są takie same. Ale najwyraźniej tak. Cieszę się, że nic Ci się nie stało i naprawdę mam nadzieję, że to już koniec tego wariactwa.
Trudno żeby Ci służyło. W końcu z jakiegoś powodu przeniosłeś się do New Forest, prawda? Ta potrzeba z niczego się nie wzięła. Jeśli o mnie chodzi, to kiedyś się zastanawiałam, ale później co innego zajęło mi myśli i nigdy do tego nie wróciłam. Mam zresztą swoje mieszkanie, tylko stoi nieużywane, kupiłam je kiedyś na „aaa w razie czego żeby było”, chociaż to raczej nie jest w miejscu, w którym chciałabym ostać na stałe, za to lepiej takie awaryjne lokum niż żadne. Ciągle mam z tyłu głowy, że muszę przenieść tam więcej swoich rzeczy, żeby nie było tam tak pusto, ale wiecznie co innego jest na piedestale. Skąd to zastanowienie? Refleksja po powrocie do Keswick? A co z New Forest?