29.11.2023, 00:19 ✶
Nie był w stanie jej odpowiedzieć inaczej, niż jedynie skinieniem głowy i odwzajemnianiem jej pocałunków. Rozpraszał go karmazyn jej sukni, i rubin ust, i głęboki dekolt odsłaniający kawałek porcelanowej skóry, i mahoń loków okalających jej twarz; chciał porwać ją w ramiona i spijać czerwień z jej ust, zsunąć z jej ramion szkarłat sukni i całować każdy cal jej ciała. Rozważał nawet zaproponowanie jej, aby ulotnili się z tego miejsca, znaleźli jakiś zaciszny kącik (wiedział nawet jaki; niedaleko stąd był cienisty zagajnik) i tam dać ponieść się chwili, pozwolić, aby...
Ktoś wpadł na Perseusa. Nic nie powiedział, jednak zaciśnięte powieki oraz usta świadczyły o tym, że nie było to dla niego komfortowe wydarzenie. W pewnym sensie jednak wyszło mu to na dobre, bowiem ból jaki przeszył jego schorowaną łydkę w swoisty sposób sprowadził go na ziemię. Poprawił wianek na swych skroniach. Och, cóż za myśli wkradały się do jego głowy! Nie był jednak w stanie określić, czy pochodziły one bezpośrednio od niego, czy były też efektem magii.
A ta wypełniała go od czubka głowy po małe palce u stóp; ciało przechodziło rozkoszne mrowienie, zaś ziemia pod jego nogami zdawała się wibrować, a źródłem tych wibracji były ustawione w krąg kamienie. Oblizał spierzchnięte wargi.
— Też to czujesz? — zapytał z ekscytacją w głosie. Zazwyczaj panował nad swym darem aurowidzenia, lecz teraz zdawało mu się, że widzi świetliste poświaty wokół wszystkich obecnych na sabacie; kolory zlewały się w jedność (czy to możliwe, by widzieć barwy, które nie istnieją?), a ich intensywność sprawiała, że robiło mu się słabo. Ukrył na moment twarz w dłoniach. — Widzę aury. Za dużo ich.
Miał nadzieję, że te krótkie wyjaśnienia wystarczą Vesperze. Kiedy ponownie otworzył oczy, miał przed sobą tylko drobną sylwetkę narzeczonej. Pochylił się nad nią i pocałował ją w usta.
— Znajdźmy jakąś dyskretną kapłankę i pobierzmy się jeszcze dziś — wymamrotał tuż nad jej uchem, trącając je przy tym zaczepnie wargami — Złóżmy przysięgę przed sobą i Matką, a w sierpniu powtórzmy ją dla gości.
Ktoś wpadł na Perseusa. Nic nie powiedział, jednak zaciśnięte powieki oraz usta świadczyły o tym, że nie było to dla niego komfortowe wydarzenie. W pewnym sensie jednak wyszło mu to na dobre, bowiem ból jaki przeszył jego schorowaną łydkę w swoisty sposób sprowadził go na ziemię. Poprawił wianek na swych skroniach. Och, cóż za myśli wkradały się do jego głowy! Nie był jednak w stanie określić, czy pochodziły one bezpośrednio od niego, czy były też efektem magii.
A ta wypełniała go od czubka głowy po małe palce u stóp; ciało przechodziło rozkoszne mrowienie, zaś ziemia pod jego nogami zdawała się wibrować, a źródłem tych wibracji były ustawione w krąg kamienie. Oblizał spierzchnięte wargi.
— Też to czujesz? — zapytał z ekscytacją w głosie. Zazwyczaj panował nad swym darem aurowidzenia, lecz teraz zdawało mu się, że widzi świetliste poświaty wokół wszystkich obecnych na sabacie; kolory zlewały się w jedność (czy to możliwe, by widzieć barwy, które nie istnieją?), a ich intensywność sprawiała, że robiło mu się słabo. Ukrył na moment twarz w dłoniach. — Widzę aury. Za dużo ich.
Miał nadzieję, że te krótkie wyjaśnienia wystarczą Vesperze. Kiedy ponownie otworzył oczy, miał przed sobą tylko drobną sylwetkę narzeczonej. Pochylił się nad nią i pocałował ją w usta.
— Znajdźmy jakąś dyskretną kapłankę i pobierzmy się jeszcze dziś — wymamrotał tuż nad jej uchem, trącając je przy tym zaczepnie wargami — Złóżmy przysięgę przed sobą i Matką, a w sierpniu powtórzmy ją dla gości.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory