Noszony przez niego wianek musiał mieć na niego zaskakujący wpływ, ponieważ zaczął odczuwać oszałamiającą wręcz radość. Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że wszystko szło po jego myśli i że świat stoi przed nim otworem. Troski pokroju stanu jego córki, jej rychłego ślubu i relacji Augustusa ze swoją żoną, tego że Ulysses sam nie ma jeszcze żony oraz wiele innych rzeczy, które zwykle zaprzątały mu głowę zdawały się stracić na znaczeniu. To było złudne uczucie, które mogło okazać się zgubne w dłuższej perspektywie czasu.
Chester jest staroświeckim czarodziejem, posługującym się sakiewką wykonaną ze skóry wsiąkiewki. Po zakupieniu dla chłopców porcji waty cukrowej schował swoją sakiewkę do kieszeni spodni. Zrobił to bardziej machinalnie, z zamiarem przełożenia jej po wydostaniu się wraz z wnukami z kolejki do wewnętrznej kieszeni marynarki. Chętnych na watę cukrową i pozostałe słodkości było sporo, dlatego wolał jej nie tarasować. Noszenie sakiewki w trudno dostępnym miejscu było podyktowane tym, że podczas udziału w wydarzeniach należało dobrze pilnować swoich rzeczy przed złodziejami. Z własnego doświadczenia zawodowego wiedział, że dla wprawnego złodzieja to jest moment. Opróżnienie komuś kieszeni potrafiło zająć kilka chwil, a okradziona osoba często odkrywała ten fakt z pewnym opóźnieniem.
Posiadanie pod swoją opieką dwóch brzdąców wymagało od niego jako dziadka posiadania oczu dookoła głowy. To właśnie starał się robić, zwracać uwagę na swoje otoczenie. Nie tylko przez wzgląd na opiekowanie się wnukami do przybycia ich rodziców, ale również przez fakt na posiadanie w kieszeniach istotnych rzeczy. W nich nie trzymał tylko sakiewki, ale także paczkę papierosów wraz z pudełkiem zapałek, nieużywaną, materiałową chusteczką do nosa i paczką Balonówek Drooblego. Różdżka spoczywała poza zasięgiem rąk kobiety, wyciągającej ręce po cudzą własność.
Podczas próby kradzieży, dokonywanej bezczelnie na nim starałby się ją udaremnić poprzez próbę przyłapania złodziejaszka na gorącym uczynku, z ręką w jego kieszeniach. Jeśli udałoby mu się tego dokonać to z racji bycia z wnukami trudno byłoby mu samemu dokonać zatrzymania kieszonkowca, zwłaszcza bez użycia magii jednak wcześniej udało mu się dostrzec kilku czarodziejów w charakterystycznych mundurach Brygady Uderzeniowej, którzy mieliby szansę wykazać się podczas służby i zaalarmowani aresztować posiadacza lepkich rąk.
Chester, jako Auror, oficjalnie musiał przestrzegać prawa czarodziejów i gdyby mu się udało przyłapać kieszonkowca podczas próby kradzieży to wezwanie mundurowych musiałoby wystarczyć. Nie zmieniało to faktu, że połamane palce u rąk potrafią skutecznie zniechęcić do dokonywania kradzieży, jednak preferowane przez niego rozwiązanie nie było adekwatne do czasu ani miejsca. Było też nieodpowiednie dla oczu jego wnuków. Dlatego musiałby się zdać na prawo i jego przedstawicieli.
Rzucam na percepcję na udaremnienie kradzieży kieszonkowej
Sukces!
Edycja i rzut za zgodą MG:
Rzucam na aktywność fizyczną - próba złapania złodziejki za rękę
Akcja nieudana