28.11.2023, 23:51 ✶
Niemalże połowa cyrku ewakuowała się - przy tym również wykręciła od stróżowania - poprzez oficjalne obchody Lithy, więc nie zamierzałem być gorszy i ruszyć swój tyłek do ludzi. Ci, co zostali, co prawda mieli w planach pieczenie prosiaka, więc decyzja nie była trudna, aczkolwiek szalę zwycięstwa na rzecz podróży małych i dużych przeważył pomysł zabrania tam Aveliny. Sam nie wiem, co mnie kusiło by jej zawracać głowę swoją obecnością, ale nie był to już pierwszy raz ani też nie ostatni, a że nie opędzała się ode mnie niczym od natrętnej muchy, tym bardziej nie poczuwałem się byciem nachalnym.
Choć trochę nim byłem, kiedy namawiałem ją umęczoną na krótki wypad. Dosłownie krótki, bo widziałem jaka była zmęczona, też ciekawy, co też się wydarzyło gdziekolwiek była...? Może nawet wypytałem ją o co nieco, więc jeśli odpowiedziała, to mogłem być zdumiony albo coś. Cóż, jedno było pewne, że zamierzałem jej służyć własnym ramieniem w razie zmęczenia i też w każdej chwili zmyć się z imprezy by odprowadzić ją do domu.
Poczekałem aż się przebrała. Sam byłem ubrany dosyć luźno. Dorwałem ze dwa rozmiary za dużą bawełnianą koszulę w stokrotki. Była jasna, więc zapewne nie miałem jakoś odstawać od reszty. Dodatkowo niezbyt wyróżniające się spodnie w jakimś błękitnym odcieni. Z tymi kwiatami to nawet dobraliśmy się niczym zgrany zespół.
A potem znaleźliśmy się przed wejściem, gdzie zgromadziło się mnóstwo ludzi po wianki. Wzięła swój, ja również ująłem w dłonie własny. Faktycznie, mogłoby to wyglądać podejrzanie, biorąc pod uwagę Beltane, ale raczej społeczność czarodziejów uczyła się na błędach, co nie? Cóż, postanowiłem to przetestować na sobie. Jeśli mi wyrosną ośle uszy, to bynajmniej zawyję jak ten osioł albo przynajmniej spróbuję jakoś podobnie. Jeśli nie, to wydam własny osąd potwierdzony doświadczeniem. Kto wie? Może nawet zamienię się z Aveliną, jeśli będzie preferowała ten przetestowany na mojej głowie mój wianek? Nie miałbym ku temu nic przeciwko.
- Uwaga! Zakładam! Daj mi kilka minut... Jeśli nie zamienię się w Tomcia Palucha, to wybierz, który ci się bardziej podoba, bo ten twój miętowy aż się prosi żeby dodać go do jakiegoś napoju lub jedzenia - zaśmiałem się, też od razu, bez przedłużania nałożyłem swój wianek na głowę. I czekałem na bombę wrażeń. Albo na nic. Kto da więcej?
A wy, drodzy moi cyrkowcy, strzeżcie się, bo niebawem moje baczne spojrzenie przebiegnie po tłumie i ocenię, czy jesteście grzeczni.
!wianki
Choć trochę nim byłem, kiedy namawiałem ją umęczoną na krótki wypad. Dosłownie krótki, bo widziałem jaka była zmęczona, też ciekawy, co też się wydarzyło gdziekolwiek była...? Może nawet wypytałem ją o co nieco, więc jeśli odpowiedziała, to mogłem być zdumiony albo coś. Cóż, jedno było pewne, że zamierzałem jej służyć własnym ramieniem w razie zmęczenia i też w każdej chwili zmyć się z imprezy by odprowadzić ją do domu.
Poczekałem aż się przebrała. Sam byłem ubrany dosyć luźno. Dorwałem ze dwa rozmiary za dużą bawełnianą koszulę w stokrotki. Była jasna, więc zapewne nie miałem jakoś odstawać od reszty. Dodatkowo niezbyt wyróżniające się spodnie w jakimś błękitnym odcieni. Z tymi kwiatami to nawet dobraliśmy się niczym zgrany zespół.
A potem znaleźliśmy się przed wejściem, gdzie zgromadziło się mnóstwo ludzi po wianki. Wzięła swój, ja również ująłem w dłonie własny. Faktycznie, mogłoby to wyglądać podejrzanie, biorąc pod uwagę Beltane, ale raczej społeczność czarodziejów uczyła się na błędach, co nie? Cóż, postanowiłem to przetestować na sobie. Jeśli mi wyrosną ośle uszy, to bynajmniej zawyję jak ten osioł albo przynajmniej spróbuję jakoś podobnie. Jeśli nie, to wydam własny osąd potwierdzony doświadczeniem. Kto wie? Może nawet zamienię się z Aveliną, jeśli będzie preferowała ten przetestowany na mojej głowie mój wianek? Nie miałbym ku temu nic przeciwko.
- Uwaga! Zakładam! Daj mi kilka minut... Jeśli nie zamienię się w Tomcia Palucha, to wybierz, który ci się bardziej podoba, bo ten twój miętowy aż się prosi żeby dodać go do jakiegoś napoju lub jedzenia - zaśmiałem się, też od razu, bez przedłużania nałożyłem swój wianek na głowę. I czekałem na bombę wrażeń. Albo na nic. Kto da więcej?
A wy, drodzy moi cyrkowcy, strzeżcie się, bo niebawem moje baczne spojrzenie przebiegnie po tłumie i ocenię, czy jesteście grzeczni.
!wianki