Zdecydowanie coś było nie tak. Nieprawidłowością była kobieca dłoń wślizgująca się do jego kieszeni i wymykająca się z niej wraz z należącą do niego sakiewką ze skóry wsiąkiewki. Odwróciwszy głowę spojrzał w oczy złodziejce, którą instynktownie starał się złapać za dłoń. Jego palce nie zacisnęły się na jej przegubie, tylko musnęły powietrze. Bardzo mu zależało aby odzyskać swoją własność. Nawet, jeśli ubrany był teraz po cywilnemu, to próba okradnięcia Aurora była najgorszym możliwym posunięciem. Spoglądając na kobietę stojącą przed nim z sakiewką w dłoni Chester starał się zapamiętać jak najwięcej istotnych szczegółów dotyczących wyglądu złodziejki, potrzebnych do podania jej opisu Brygadzistom. W zależności od rozwoju sytuacji to tym zabezpieczającym to wydarzenie albo po udaniu się przez niego do Ministerstwa Magii. Widział także alternatywę podczas próby aresztowania jej. Nie widział za to możliwości puszczenia jej wolno.
— To nie t... — Chciał warknąć w stronę kobiety z zamiarem przejścia do zażądania zwrotu swojej sakiewki albo próby odebrania jej z użyciem magii, kiedy pojawiający się obok złodziejki mężczyzna poleciał wprost na niego i oblał go piwem. To odciągnęło jego uwagę od kobiety. Zadane przez niego pytanie nie przypadło mu do gustu. W pierwszej kolejności spojrzał na niego gniewnie, w następnej chwili z wyraźną odrazą wywołaną przez postawę tego mężczyzny, z noszonym przez niego ordynarnym ubiorem (on również powinien stanowić podstawę do usunięcia z widoku publicznego), wskazującym na mugolskie pochodzenie albo na zamiłowanie do mugolskiej mody. Pogardzał szlamami. Wszystkim, co mugolskie. Dobra szlama to martwa szlama. Jak chciał zarobić ciałem trochę galeonów to trafił na niewłaściwą osobę. Chestera interesowały wyłącznie kobiety. Wchodzącemu mu w drogę mężczyźnie zapewne się bardziej poszczęści, jak stanie po zachodzie słońca w pobliżu straganów.
— Z drogi! — Chester nie zamierzał skorzystać z tego rodzaju pomocy. Spostrzegł ruch w miejscu, którym stała tamta kobieta. Zareagował próbą odepchnięcia od siebie tego mężczyzny. Stał mu na drodze do odzyskania swojej własności. W miejscu takim, jak to, musiał powstrzymać się od sięgnięcia po czarną magię. Jednak nie musiał wzbraniać się przed używaniem magii w legalny sposób. Ewentualna pogoń na razie nie wchodziła w grę.