Wygodne. Znajomość z Alexandrem stała się dla niej wyjątkowo wygodna, bo odciągał myśli od problemów, był zabawny i beztroski. Zawsze miał coś ciekawego do opowiedzenia, a do tego biła od niego przyjemna opiekuńczość. Nie znała go za dobrze, nie wiedziała, czym się tak naprawdę zajmował, ale widziała w nim troskę o cyrk, który był pod jego pieczą. Stał się dobrym znajomym, którego Avelina zaczynała powoli cenić w swoim życiu. Nie chciała iść na Lithe, obawiała się trochę sabatów, że znowu ktoś zaatakuje, że znowu ktoś będzie cierpiał, że znowu ktoś umrze, ale Alex potrafił naprawdę dobrze przekonywać, to chyba ta jego wrodzona charyzma i ciepły wygląd sprawiał, że Paxton zgodziła się pójść z nim tutaj.
Po drodze opowiedziała mu trochę o statku, na który poszła. Nie powiedziała za wiele, nie opowiedziała przede wszystkim, że była tam z Rookwoodem, ale powiedziała o tej całej klątwie i cierpieniu jakie przeżyły tam te wszystkie uwięzione dusze. Nie chciała też za dużo opowiadać, bo sama jeszcze nie ułożyła sobie tego w głowie, a poza tym historia tam była okropnie smutna. Odwrotnie od tego, co działo się na sabacie tego dnia. Potrzebowała się rozluźnić i miała nadzieję, że jego towarzystwo jej to da. Raczej unikała wspierania się swoim ciałem o drugą osobę, ale dzisiaj było inaczej, dzisiaj czuła naprawdę okropne zmęczenie i chciała się przespać, ale nie potrafiła zasnąć, bo wspomnienia i uczucia, które towarzyszyły jej na statku tylko się potęgowały, gdy zostawała sama.
Spoglądała na niego i zaśmiała się głośniej z jego żartów. Pokręciła głową, ale z uwagą popatrzyła jak zakłada wianek. Rozbawił ją i chyba właśnie tego potrzebowała. Poczuła jak się odrobinę rozluźnia, a spięte mięśnie już tak nie bolą jak wcześniej, stres powoli odpuszczał, czego nie mogła powiedzieć o nasilającym się zmęczeniu.
– Dobra, wymieńmy się, nie wyglądasz jak Tomcio Paluch, a zawsze lubiłam sosnę i nie przepadam za miętą. Z kwiatów i roślin uwielbiam lawendę – wyznała i wymieniła się z nim wiankiem swój od razu wkładając mu na głowę. Nie wyglądały groźnie, więc raczej nie opęta ich żaden demon, a ona nie powinna tak panikować. Wyluzuj Avelino. Następnie założyła ten sosnowy na swoja głowę czując jak zmęczenie odrobinę ją opuszcza, co ją zdziwiło. – Chcesz się przejść do płomieni, czy coś zjeść? – zapytała ruszając odrobinę od wianków w głąb tłumu.
_________________________
Nastąpiła wymiana między wiankami. Alexander dostał miętowy, a Avelina wzięła sosnowy.