• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 Dalej »
31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony

31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#3
30.11.2023, 22:04  ✶  
Nie wątpił w to, że była zajęta. Nikt w całym pieprzonym Ministerstwie nie był tak zawalony, jak Brenna Longbottom, która brała na siebie absolutnie wszystko, co było możliwe do wzięcia, łącznie z patrolami po Nokturnie. Tak, tak Antek wiedział, bo w miejscu ich pracy to ściany miały uszy, a sekretarki rozpowiadały absolutnie wszystko. I nie był tym zachwycony, ale niewiele w sumie mógł zrobić. Cóż, przynajmniej jej nie groziła eksmisja i kary podatkowe, bo ktoś pilnował ich spraw z ukrycia, pomimo swojej beznadziejnej sytuacji w kontaktach z nią. Czy nie było tak, że Brenna była jego brudnym sekretem?
I ta pełna entuzjazm reakcja, na którą brwi mu nieco drgnęły, chociaż właściwie nie powinien być zaskoczony jej służbowym tonem i przelotnym spojrzeniem. Stłumił westchnienie, ale palce instynktownie przemknęły po kieszeni, szukając paczki z papierosami.
Nie miał pojęcia, że relacja dziewczyny ze Staśkiem była tak wypełniona złymi intencjami, mordem i negatywną energią-szczerze mówiąc, myślał, że brat się z nim droczy, a ona po prostu nie miała okazji starszego bliżej poznać. Uznałby tak to za sukces jej reakcje na jego widok i fakt, że miała ochoty na dzień dobry potraktować go zaklęciem unieszkodliwiającym. Z drugiej strony jednak nie chciałby być kojarzony ze smutkiem i jakimś przybyciem, zwłaszcza, że dzielnie od lat wysyłał kwiaty, ba, nawet wyznał miłość. I naprawdę nie rozumiał, dlaczego tak łatwo się śmiała i rozmawiała z innymi, a z nim to już nie. Uśmiechnął się jednak w charakterystyczny dla siebie sposób, papierosów nie mógł znaleźć, a szkoda.
- A co jest za dwadzieścia siedem minut? - zapytał szczerze zainteresowany, lustrując jej twarz wzrokiem, bo takiej odpowiedzi się nie spodziewał. A w związku z tym, że Longbottom, cóż, była po prostu sobą, mogła równie dobrze mieć umówioną walkę z centaurem na skraju jeziora w Hogwarcie. Kiwnięciem głowy podziękował za dokumenty, układając je w kajecie i oznaczając parafką, skoro musieli pilnować wszystkich tych oficjalnych pierdół. - Jeśli mogę, oczywiście.
Odsunął się nieco, robiąc jej oraz jej towarzyszowi miejsce. No i nawet gdyby był biednym dziadkiem leczącym pieska, nie mogłaby za niego zapłacić, bo z darowizną tego typu wiązało się mnóstwo papierkowo -podatkowej roboty.
- Żeby tylko Ciebie nie spalił, Sadwick jest dobry w tarcze? - mruknął pod nosem, przyglądając się wspomnianemu z przekąsem i niedowierzaniem. Oparł się jednak o dolną część balustrady i po prostu czekał, dając jej pracować.
Ah, te uprzedzenia i prośby, które musieli kierować do czarodziejów, gdyby tylko działały, chociaż w czterdziestu procentach, świat byłby prostszy, a Aurorzy i Brygadziści mieli później mniej roboty na przesłuchaniach, które marnowały zasoby. Bo co ten dziadek mógł zrobić, poza podpaleniem stroju komornika Rodricka? Teleportować się i zostawić dom do przejęcia?Mało eleganckie.

Pan Gregory zareagował wściekłym krzykiem i machaniem rękami w stronę dziewczyny oraz jej towarzysza, a wzorzysty wazon poleciał w jej kierunku, rozbijając się o tarczę i dołączając chyba do talerza — tak można było wnioskować po kawałkach leżących na drewnianej podłodze ciemnego, wąskiego holu. Miał wściekłe, ale i smutne spojrzenie, człowieka uzależnionego i przegranego. Zamachał różdżką. - Nie dostaniecie mojego domu!! Po moim trupie! To się wychowałem, to dom mojego ojca! - wykrzyczał, grożąc pięścią i kolejne zaklęcie podpalające powędrowało w stronę członków brygady.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (1926), Brenna Longbottom (1562)




Wiadomości w tym wątku
31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 30.11.2023, 21:07
RE: 31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 30.11.2023, 21:29
RE: 31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 30.11.2023, 22:04
RE: 31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 30.11.2023, 22:18
RE: 31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 01.12.2023, 00:22
RE: 31 Maja 1972 | Kłopoty z eksmisją | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 01.12.2023, 10:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa