30.11.2023, 23:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2024, 21:44 przez Sebastian Macmillan.)
— Uff... W takim razie zapraszam. — Przesunął się w drzwiach, co by wpuścić Stewarda do środka. — Zazwyczaj to ona przychodzi z tymi najgorszymi przypadkami. W jej towarzystwie można wejść na magiczną pułapkę i zorientować się, dopiero gdy zaczyna tykać ci pod stopą. — Pokręcił głową. — Już raz mnie wpakowała na podwójne opętanie. Szalona dziewczyna.
Otaksował roztargnionym wzrokiem sylwetkę swego gościa. Patrick zazwyczaj wydawał się dosyć rzeczowy i twardo stąpający po ziemi. Taki typowy auror, który ostatnie dziesięć lat spędził, oglądając rzeczy o których większość ludzi wolałaby nawet nie słuchać i nie czytać. Jednak teraz wydawał się zdenerwowany. I to dosyć mocno. Sebastian zamknął za nim drzwi, ryglując zamek.
— Porady? — sapnął po słowach mężczyzny, powstrzymując się przed komentarzem, że mógł poczekać do rana, kiedy to miał pełnić dyżur w Ministerstwie Magii. — Specjalistycznej? — Zmarszczył czoło, nie wiedząc, czego może się spodziewać po takim wstępie. — Z gatunku tych rad, po które ludzie idą do kościoła?
W grę wchodziły jeszcze usługi egzorcysty, jednak Macmillan wolał nie zakładać z góry, że wie, po co Patrick do niego przyszedł. Zamiast tego dał mu przestrzeń do wypowiedzenia się i podzielenia swoimi przemyśleniami. Chociaż oficjalnie nie przyjął pełnych święceń kowenu, tak wystarczająco głęboko zanurzył się w tradycjach i wierzeniach czarodziejów. Znał się na modlitwach, poznał parę prostych rytuałów, potrafił wyrecytować formułki z modlitewnika... Czy takiej usługi szukał Patrick? Wsparcia duchownego?
— Chcesz się czegoś napić? — spytał, prowadząc Stewarda do salonu. — Wody, herbaty, kawy... — Być może spanikowany auror i alkohol to nie było dobre połączenia, ale kapka wina mszalnego raczej by mu nie zaszkodziła. Może nawet pozwoliłaby mu się nieco uspokoić. — Czegoś mocniejszego?
Jeśli Patrick chciał zmoczyć usta w jakimś napitku, Sebastian machnął różdżką, aby przywołać z kuchni szkło i odpowiedni napój. W przeciwnym wypadku wrócił do swojego fotela, czekając aż będą gotowi kontynuować rozmowę.
— Longbottom do mnie pisała po Beltane. Pytała o kogoś z waszego departamentu. Jednego z Bulstrode'ów — zagaił po chwili. — Też tam byłeś podczas ataku czy przydzielili ci jakąś robotę w mieście?
Ostatni sabat skończył się traumatyczie; arówno dla służb bezpieczeństwa, cywili, ale też duchownych, którzy wzięli na swe barki ciężar organizacji tych wielkich zgromadzeń. Sebastian odwiedził siedzibę główną kowenu Whitecroft niedługo po tym wydarzeniu. Kapłanki były jeszcze bardziej skryte niż zazwyczaj i poruszone do głębi. A biorąc pod uwagę pogłoski, że Czarny Pan postanowił rozgrzebać bariery między światem żywych i umarłych... Ta noc raczej dla nikogo nie była przyjemna.
Otaksował roztargnionym wzrokiem sylwetkę swego gościa. Patrick zazwyczaj wydawał się dosyć rzeczowy i twardo stąpający po ziemi. Taki typowy auror, który ostatnie dziesięć lat spędził, oglądając rzeczy o których większość ludzi wolałaby nawet nie słuchać i nie czytać. Jednak teraz wydawał się zdenerwowany. I to dosyć mocno. Sebastian zamknął za nim drzwi, ryglując zamek.
— Porady? — sapnął po słowach mężczyzny, powstrzymując się przed komentarzem, że mógł poczekać do rana, kiedy to miał pełnić dyżur w Ministerstwie Magii. — Specjalistycznej? — Zmarszczył czoło, nie wiedząc, czego może się spodziewać po takim wstępie. — Z gatunku tych rad, po które ludzie idą do kościoła?
W grę wchodziły jeszcze usługi egzorcysty, jednak Macmillan wolał nie zakładać z góry, że wie, po co Patrick do niego przyszedł. Zamiast tego dał mu przestrzeń do wypowiedzenia się i podzielenia swoimi przemyśleniami. Chociaż oficjalnie nie przyjął pełnych święceń kowenu, tak wystarczająco głęboko zanurzył się w tradycjach i wierzeniach czarodziejów. Znał się na modlitwach, poznał parę prostych rytuałów, potrafił wyrecytować formułki z modlitewnika... Czy takiej usługi szukał Patrick? Wsparcia duchownego?
— Chcesz się czegoś napić? — spytał, prowadząc Stewarda do salonu. — Wody, herbaty, kawy... — Być może spanikowany auror i alkohol to nie było dobre połączenia, ale kapka wina mszalnego raczej by mu nie zaszkodziła. Może nawet pozwoliłaby mu się nieco uspokoić. — Czegoś mocniejszego?
Jeśli Patrick chciał zmoczyć usta w jakimś napitku, Sebastian machnął różdżką, aby przywołać z kuchni szkło i odpowiedni napój. W przeciwnym wypadku wrócił do swojego fotela, czekając aż będą gotowi kontynuować rozmowę.
— Longbottom do mnie pisała po Beltane. Pytała o kogoś z waszego departamentu. Jednego z Bulstrode'ów — zagaił po chwili. — Też tam byłeś podczas ataku czy przydzielili ci jakąś robotę w mieście?
Ostatni sabat skończył się traumatyczie; arówno dla służb bezpieczeństwa, cywili, ale też duchownych, którzy wzięli na swe barki ciężar organizacji tych wielkich zgromadzeń. Sebastian odwiedził siedzibę główną kowenu Whitecroft niedługo po tym wydarzeniu. Kapłanki były jeszcze bardziej skryte niż zazwyczaj i poruszone do głębi. A biorąc pod uwagę pogłoski, że Czarny Pan postanowił rozgrzebać bariery między światem żywych i umarłych... Ta noc raczej dla nikogo nie była przyjemna.