01.12.2023, 09:47 ✶
Rodolphus wpatrywał się w płomienie przez dłuższą chwilę - zdecydowanie dłużej, niż normalny człowiek patrzy w ogień. Zmarszczył brwi. Uważał wróżbiarstwo za bzdury, durne wymysły i dyrdymały. Hobby dla mniej uzdolnionych czarodziejów, którym nie wyszło w życiu. Ale nawet on nie mógł zaprzeczyć, że coś widział.
- Tak. Chyba - matka z dzieckiem? Powinien się zestresować, bo przecież z Bellatrix byli na to zdecydowanie za młodzi. Ale mimo wszystko poczuł ogromną ulgę. Jakby ktoś stanął za nim, strącił troski z jego barków i pogłaskał po głowie. Jakby matka, w tajemnicy przed ojcem, postanowiła pociągnąć za kilka sznurków, żeby uratować sytuację. - Cokolwiek widziałaś, nie daj sobie temu wejść na głowę. Albo do głowy.
Nie musiał tego mówić, wiedział że Trix nigdy na to nie pozwoli. Ale wolał to powiedzieć. Przesunął palcami po jej talii i odruchowo przekręcił głowę, by omieść spojrzeniem najbliższe otoczenie. Wyginające się ciała kapłanek nie stanowiły aż takiej pokusy i uczty dla oczu. Z drugiej strony - tłumy przy stoiskach także nie.
- Chcesz się czegoś napić? - wypatrywał znajomych twarzy, ale równie dobrze mógłby przewiązać sobie oczy i w ten sposób rozpocząć poszukiwania. Wypatrzenie kogokolwiek w tłumie zakrawałoby o cud. Lekko pociągnął Bellatrix w stronę stoisk z napojami. Było ciepło, jak na jego gust za ciepło, sam chętnie zwilżyłby gardło. Nie ukrywał, że takie święta nie były szczytem jego marzeń i nie czuł się komfortowo, gdy co chwila ktoś go trącał czy się ocierał. Ale Bellatrix miała rację: zrobił to dla niej, tak jak pewnie kupi ten wazonik dla niej, jeśli tylko wskaże na niego ręką. Modlił się w duchu, żeby nie wpadła na pomysł z wiankami. Nie lubił jej odmawiać, ale nawet jego miłość miała granice.
- Tak. Chyba - matka z dzieckiem? Powinien się zestresować, bo przecież z Bellatrix byli na to zdecydowanie za młodzi. Ale mimo wszystko poczuł ogromną ulgę. Jakby ktoś stanął za nim, strącił troski z jego barków i pogłaskał po głowie. Jakby matka, w tajemnicy przed ojcem, postanowiła pociągnąć za kilka sznurków, żeby uratować sytuację. - Cokolwiek widziałaś, nie daj sobie temu wejść na głowę. Albo do głowy.
Nie musiał tego mówić, wiedział że Trix nigdy na to nie pozwoli. Ale wolał to powiedzieć. Przesunął palcami po jej talii i odruchowo przekręcił głowę, by omieść spojrzeniem najbliższe otoczenie. Wyginające się ciała kapłanek nie stanowiły aż takiej pokusy i uczty dla oczu. Z drugiej strony - tłumy przy stoiskach także nie.
- Chcesz się czegoś napić? - wypatrywał znajomych twarzy, ale równie dobrze mógłby przewiązać sobie oczy i w ten sposób rozpocząć poszukiwania. Wypatrzenie kogokolwiek w tłumie zakrawałoby o cud. Lekko pociągnął Bellatrix w stronę stoisk z napojami. Było ciepło, jak na jego gust za ciepło, sam chętnie zwilżyłby gardło. Nie ukrywał, że takie święta nie były szczytem jego marzeń i nie czuł się komfortowo, gdy co chwila ktoś go trącał czy się ocierał. Ale Bellatrix miała rację: zrobił to dla niej, tak jak pewnie kupi ten wazonik dla niej, jeśli tylko wskaże na niego ręką. Modlił się w duchu, żeby nie wpadła na pomysł z wiankami. Nie lubił jej odmawiać, ale nawet jego miłość miała granice.