Nieco pocieszył ją fakt, że on też to widział. Nie wypytywała o szczegóły, może kapłani zaczarowali ogień, żeby pokazywał każdemu jakieś nic nie znaczące obrazy, żeby mogli o tym rozmyślać. Wróżbiarstwo nie było dziedziną magii, która kiedykolwiek wzbudzała jej zainteresowania, uważała je raczej za dyrdymały.
- Oczywiście, przecież to bujda. - Skomentowała jeszcze słowa narzeczonego. Ponownie spojrzała na kapłanki, może któraś z nich by się zainteresowała Rabastanem? Ostatnio był nieco przygaszony, wydawało jej się, że czas najwyższy, żeby zainteresował się jakąś kobietą, a te tak ładnie tańczyły, może nie był to wcale taki głupi pomysł. - Myślisz, że któraś mogłaby się spodobać twojemu bratu? - Zapytała jeszcze Rolpha o to, co o tym myśli. Nie do końca wiedziała, czy jej przyjaciel byłby zachwycony, że zamierza ingerować w jego sprawy sercowe, ale czego się nie robiło dla większego dobra, może wreszcie zacząłby częściej wychodzić ze swojej jaskini.
- W zasadzie to chętnie, strasznie dzisiaj gorąco. - Dała się pociągnąć w stronę stoiska z napojami. Mignęło jej wtedy też gdzieś w tle to z wiankami. Lubiła kwiatki, w tym nie różniła się od większości kobiet, oczywiście, że nie zamierzała go pominąć podczas swojej wędrówki między kramami, chciała się tam jednak udać dopiero po tym, jak ugaszą pragnienie.
Udało im się przechnąć do stoiska z napojami bez większych rewelacji. Trixie nie dostrzegła w tłumie nikogo znajomego, bo tak właściwie to całą swoją uwagę skupiła na tym, żeby nie ocierać się o obcych. Czuła się brudna, kiedy nieznajomi jej dotykali, nawet zupełnie niecelowo.