— Jak to było...? Jestem tak wrażliwa na tego typu rzeczy, jak rozpędzony buchorożec. — Nie było tak, że przytoczone przez niego słowa miały na celu obrażenie swojej przyjaciółki. Po prostu się z nią przekomarzał w tym momencie. Zasłużyłby sobie na to aby te przepyszne lody wylądowały na jego twarzy. Byłby bardzo niepocieszony, gdyby to miało miejsce - ich miejsce było w jego żołądku. Od prawdziwej katastrofy na szczęście wyratował go podchodzący do nich kuzyn. Chowanie się za lodami w dłuższej perspektywie czasu nie miało sensu. Doskonale wiedział, że Cain, jako aurowidz, potrafił dostrzec to, czego on nie potrafił. Posiadali dwa odmienne od siebie dary.
— Po prostu staram się ciebie zaskakiwać. — Prawdą było, że nikomu się nie naprzykrzał, jednak nie było możliwe poznanie kogoś na wylot i tak, Olivia jeszcze wiele rzeczy o nim nie wiedziała. Nie ukrywał wszystkich wad, które rekompensowały wszystkie posiadane przez niego zalety. — Jestem twoim kuzynem, to już tak? — Spojrzał na kuzyna z przyganą, świadczącą o tym że nie za bardzo spodobał mu się dobór użytych przez niego słów. Czasami ta skłonność u jego kuzyna do ignorowania pewnych norm społecznych potrafiły spędzać mu sen z powiek. Spoglądając za to na dygającą Olivię uśmiechnął się ciepło. Sięgnął dłonią ku temu przekrzywionemu wiankowi, przywracając mu właściwe położenie.
— Tam. — Wskazał palcem kuzynowi stoisko z tymi lodami. — Na razie chodzimy od straganu do straganu. Olivia chciała zobaczyć świecidełka, ja chcę pooglądać świece rytualne i kadzidła. Chcę także spojrzeć w płomienie. Też powinieneś to zrobić. — Podchodzenie do każdego z kramów postrzegał jako ciekawe. Poza tymi, które obrali sobie na cel, reszta pozostawała do odkrycia przez nich. Nie byłby sobą, gdyby nie zasugerował swojemu kuzynowi spojrzenia w płomienie. Pozostawał przekonany, że one ukazywały wyłącznie dobre wróżby. Towarzystwo kuzyna mu nie przeszkadzało. Nawe gdyby było inaczej, to nie okazałby mu tego.