02.12.2023, 17:59 ✶
Pewnie bym się zauroczył totalnie, słysząc od Mewki komplementy, że mi tak dobrze z oczek patrzyło... Ale nie usłyszałem, ale też nie potrzebowałem komplementów żeby cieszyć się jak głupi. Wystarczyło chociażby to, że już nie wbijała mi się różdżką w żebra, choć musiałem przyznać, że mnie to kręciło. Aby szkoda, że jej nie. Tak myślę, a mistrzem przecież dedukcji byłem jak mało kto, że Mewka chyba wolała kobiety, więc... Uśmiechnąłem się do niej porozumiewawczo, że niby kumam czaczę, że rozumiem i że ja też wolę kobiety, ale też mężczyzn i w sumie wszystko po drodze, ale właściwie tylko kiwałem głową i mrugałem, to jeden czort wiedział tak naprawdę, co miałem w głowie. Tym czortem byłem właśnie ja i wszelcy legilimenci, którzy skazaliby się na zaglądanie do mojego umysłu. Taki umysł to miał własny arsenał obronny. Nie potrzebował silnej woli, hehe.
- A może założę perukę i pomaluję usta na wiśniowy kolor, hę? - zaproponowałem tak nawet dla siebie znienacka, mając jednak jakiś skromny cień nadziei, że Maeve może spełnić moje marzenie, ale jakoś szczególnie to też w to nie wierzyłem. Postanowiłem pozostawić realizację tego pomysłu na lepsze czasy naszej przyjaźni, kiedy - kto wie - może będę umierał, a ona będzie mi robiła usta-usta, a żebym miał wolę życia, to zamieni się w Leoleoleo i będzie mnie megamedykować, bo to przecież Leoleoleo jest tu magomedykiem... Jeszcze stażystą, ale kto wie, co przyniesie zachód słońca?
- Dobra, dobra. To na Yule masz choinkę, a nic więcej nie potrzebuję w sumie od ciebie, aby... Rozumiem, że z tymi zarobkami to tak na serio, bo bywam fundacją charytatywną, ale krowa za darmo mleka nie daje, no nie? - zauważyłem, chcąc jedynie potwierdzić, że mi nie mamiła oczków mamidłami, a serio gdzieś dolary, funty i galeony unosiły się w powietrzu i czekały na schwytanie w tej spółce z ograniczoną odpowiedzialną albo spółce ZOO, bo mewki i kotki, hehe. Wiecie, spółka domowe albo dzikie zoo, jakie wolicie. - I o mnie nie zapomnijcie... Nie przepadam się nudzić - przyznałem, wzruszając ramionami. Ruszyłem do kanapy by zabrać swoją różdżkę, bo chyba wpierdol już mieliśmy za sobą. Chciałem się przemienić w kota, skoro miałem zmykać, ale w sumie... mi się przypomniało o tej alergii. Gorzej, kiedy następnym razem o tym zapomnę. Tak jak o tym zapominałem, że mój współlokator był ślepy. Ostatnio zmarnowałem przez to pół butelki mleka. Bolało.
- A może założę perukę i pomaluję usta na wiśniowy kolor, hę? - zaproponowałem tak nawet dla siebie znienacka, mając jednak jakiś skromny cień nadziei, że Maeve może spełnić moje marzenie, ale jakoś szczególnie to też w to nie wierzyłem. Postanowiłem pozostawić realizację tego pomysłu na lepsze czasy naszej przyjaźni, kiedy - kto wie - może będę umierał, a ona będzie mi robiła usta-usta, a żebym miał wolę życia, to zamieni się w Leoleoleo i będzie mnie megamedykować, bo to przecież Leoleoleo jest tu magomedykiem... Jeszcze stażystą, ale kto wie, co przyniesie zachód słońca?
- Dobra, dobra. To na Yule masz choinkę, a nic więcej nie potrzebuję w sumie od ciebie, aby... Rozumiem, że z tymi zarobkami to tak na serio, bo bywam fundacją charytatywną, ale krowa za darmo mleka nie daje, no nie? - zauważyłem, chcąc jedynie potwierdzić, że mi nie mamiła oczków mamidłami, a serio gdzieś dolary, funty i galeony unosiły się w powietrzu i czekały na schwytanie w tej spółce z ograniczoną odpowiedzialną albo spółce ZOO, bo mewki i kotki, hehe. Wiecie, spółka domowe albo dzikie zoo, jakie wolicie. - I o mnie nie zapomnijcie... Nie przepadam się nudzić - przyznałem, wzruszając ramionami. Ruszyłem do kanapy by zabrać swoją różdżkę, bo chyba wpierdol już mieliśmy za sobą. Chciałem się przemienić w kota, skoro miałem zmykać, ale w sumie... mi się przypomniało o tej alergii. Gorzej, kiedy następnym razem o tym zapomnę. Tak jak o tym zapominałem, że mój współlokator był ślepy. Ostatnio zmarnowałem przez to pół butelki mleka. Bolało.