02.12.2023, 21:37 ✶
Okolica tętniła życiem. Dzieci frywolnie dokazywały, matki próbowały utrzymać je w szachu, a ojcowie bezradnie śmiali się pod nosem. Mniej lub bardziej odważne toasty wznoszone przy namiotach podwajały kąciki ust ku górze. Młode pary emancypowały swą miłość w takty empirycznej melodii. Zapach kwiatów i ogniska mieszał w głowie. Jak mogło go tu zabraknąć?
Wchodząc pochylił służebnie, żartobliwie głowę by otrzymać wianek z niewieścich rąk. To samo zrobił każdy członek przyjaciół z którym tu przybył. Pośmiali się z siebie nawzajem, podokazywali jakby mieli po 10 lat, choć najstarszy z grupy był starszy o co najmniej dwie dekady. Czy to jednak miało jakiekolwiek znaczenie? Wspólnie wypili po kuflu pszenicznego, rześkiego piwa i się rozeszli bawić się jak chcą i z kim chcą. Prawdopodobnie do końca bieżącego dnia część z nich się jeszcze na siebie się natknie i będzie wówczas jeszcze weselej.
Z patykiem na które była nadziana gruszka w karmelu przechadzał się bez większego celu pozwalając na to by oczy były przyciągane to przez połyskujące suknie, to przez hipnotyzujące płomienie. To właśnie wtedy kątem oka dostrzegł nie jedna, a dwie znajome sylwetki. Nie miał co do tego pewności, że rozpoznał je poprawnie jednak nie miało to dla niego specjalnego znaczenia. Najwyżej zrobi z siebie głupka. Nic strasznego. Był w szampańskim nastroju, a sentymentalne uczucie podsyciło chęć zrobienia czegoś impulsywnego. Nie pomyślał nawet raz kiedy podszedł do kobiet, które były zaabsorbowane ogniem. Korzystając z tego, że były blisko rozłożył ramiona szeroko, tak by jednym objąć barki Heather, a drugim Effimery.
- Jak będziecie tak patrzyły w ogień to się w nocy posikacie - wyszczebiotał, będąc z siebie wyjątkowo zadowolony.
!wianki
Wchodząc pochylił służebnie, żartobliwie głowę by otrzymać wianek z niewieścich rąk. To samo zrobił każdy członek przyjaciół z którym tu przybył. Pośmiali się z siebie nawzajem, podokazywali jakby mieli po 10 lat, choć najstarszy z grupy był starszy o co najmniej dwie dekady. Czy to jednak miało jakiekolwiek znaczenie? Wspólnie wypili po kuflu pszenicznego, rześkiego piwa i się rozeszli bawić się jak chcą i z kim chcą. Prawdopodobnie do końca bieżącego dnia część z nich się jeszcze na siebie się natknie i będzie wówczas jeszcze weselej.
Z patykiem na które była nadziana gruszka w karmelu przechadzał się bez większego celu pozwalając na to by oczy były przyciągane to przez połyskujące suknie, to przez hipnotyzujące płomienie. To właśnie wtedy kątem oka dostrzegł nie jedna, a dwie znajome sylwetki. Nie miał co do tego pewności, że rozpoznał je poprawnie jednak nie miało to dla niego specjalnego znaczenia. Najwyżej zrobi z siebie głupka. Nic strasznego. Był w szampańskim nastroju, a sentymentalne uczucie podsyciło chęć zrobienia czegoś impulsywnego. Nie pomyślał nawet raz kiedy podszedł do kobiet, które były zaabsorbowane ogniem. Korzystając z tego, że były blisko rozłożył ramiona szeroko, tak by jednym objąć barki Heather, a drugim Effimery.
- Jak będziecie tak patrzyły w ogień to się w nocy posikacie - wyszczebiotał, będąc z siebie wyjątkowo zadowolony.
!wianki