• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów

[8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
03.12.2023, 14:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.07.2024, 22:06 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Richard Mulciber - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Sesja rozliczona w osiągnięciu Badacz Tajemnic przez Roberta Mulcibera.


8-9 czerwca 1972r.
Niemagiczny Londyn, Posiadłość Mulciberów



Ostatni miesiąc upłynął bardzo dynamicznie i nerwowo. Richard nigdy by nie przypuszczał, że w jednym czasie, narobi się tyle problemów. Już samo otrzymanie pilnego listu na początku maja, budziło obawy. Francja? Tam go jeszcze nie było. Treść była bardzo krótka. Hasło i lokalizacja. Wystarczyło dla Richarda, aby wiedzieć, że brat potrzebował go do czegoś. A kiedy zjawił się tam, na miejscu dowiedział się wszystkiego. Że w jego głowie narodziło się jedno konkretne pytanie: ”Po cholerę ponownie się żenił?”. Już pół roku temu nie widział w tym sensu, lecz tutaj chodziło o majątek kobiety. Nie da się ukryć, że z upływem lat ich gałąź rodziny upadała finansowo. Przykro było na to patrzeć zza morza, kiedy Richardowi się układało dobrze. Choć nie żył w luksusie, to na biedę też nie miał co narzekać. Widocznie prowadzenie sklepu i handlu, nie przyniosło takich zadowalających rezultatów, o jakich marzył ich martwy ojciec. To była decyzja Roberta. Przecież zawsze miał wszystko pod kontrolą.

A jednak coś poszło nie tak.

O ile pierwsza szwagierka nie sprawiała zanadto problemów, tak druga była sprytniejsza. Że aż musieli jej po Francji szukać. Jakby tego było mało, braciszek nagrabił sobie u Toma. Informacje napływające z Londynu, nie wróżyły niczego dobrego, ktokolwiek pisał do Roberta. Richard nie ukrywał swojej wściekłości, z czego w ich rozmowie wywiązała się awantura, gdyż ta sytuacja dotyczyła również i jego. Również tutaj, Richardowi cisnęły się słowa ”Coś Ty odwalił?”. Nie o wszystkim młodszemu Mulciberowi było wiadomo. A tym bardziej, co planowali Śmierciożercy na Beltame. Że Robert, miał tam być. Ta sytuacja doprowadziła do ich pierwszej w życiu kłótni, w której w ruch poszły nawet czyny. Doprowadzającej do kilku długich cichych dni między sobą. Przez to ich pobyt we Francji przedłużał się, aż do dnia, w którym doszli do porozumienia. Robert obiecał rozwiązać ten problem sensownie. Może i też z pomocą Richarda, który także znał się z Tomem lata temu. Dochodząc do wspólnego porozumienia, mogli wrócić do Londynu.

Do posiadłości w Londynie, wrócili ósmego czerwca. Nie sami, a z żoną brata. Trwało to dłużej niż planował sam Robert, gotów przekroczyć granice co najmniej dwa tygodnie wcześniej. Nie zaważając na wiążące się z tym ryzyko. Richard starał się powstrzymywać go przed kolejną głupotą. Zaufał ostatecznie bratu, że dotrzyma słowa danego mu w ostatniej rozmowie. Rozumiał sytuację, dając nawet własne propozycje rozwiązania problemu, aby iść za niego, albo nawet z nim. Robert jednak postąpił po swojemu. Następnego dnia, nie było go w posiadłości.


Wstając rano, po ogarnięciu się, Richard zrobił podstawowy obchód w posiadłości i coś mu nie pasowało. Było za cicho? Zajrzał do sypialni brata, ale nie zastał go tam. W jadalni również. Skierował się do biblioteki, gdzie zawsze starszy bliźniak przesiadywał nad zagłębianiem wiedzy na temat pieczętowania i run przez całe prawie pół roku, ale również i tutaj go nie zastał. Robiąc spacer po całym pomieszczeniu, zerknął także na pozostawione przez niego notatki. Zmarszczył brwi, czując pewne obawy najgorszego. Richard sprawdzał kluczowe pomieszczenia, gdzie najczęściej zastawał brata. Ostatnim mógłby być gabinet. Udał się tam, lecz i tutaj nie było śladu po jego bracie. Podszedł do znienawidzonego mebla jakim było stare i dość wiekowe biurko ojca, zauważając kawałek kartki z napisem:
”Przepraszam. R.M.”
Tyle wystarczało, aby wiedzieć, gdzie jest Robert.
- Ty kłamco…
Richard w przypływie złości, zgniótł papier w swojej dłoni. Zamknął oczy, w myślach wyliczając wszystkie przekleństwa, jakie znał w obu językach. Napływ silnie negatywnych emocji spowodował najwyraźniej jednorazowe uaktywnienie się w jego dłoni magii, spalając zgniatający mocno kawałek pergaminu. Robert niczym pies posłuszny, zwiał kulić się przed Tomem, aby odebrać swoją karę. Na dodatek, zostawiając bratu swój problem w piwnicy. Ile czasu go nie będzie? Trudno ocenić. W takiej sytuacji Richard czuł się w tej chwili nieco uwięziony w posiadłości na dłużej. Oparł się dłońmi o blat biurka i pochylił głowę. Rozniósłby coś na kawałki. Najlepiej to biurko. ”Niech on tylko wróci a mu poprawię sierpowego.”

Powstrzymał się jednak od tego czynu ze zniszczeniem mebla i w poczuciu narastającej wściekłości, musiał zapalić papierosa. Wyjął paczkę z kieszeni wraz z zapalniczką. Odpalił jednego, rzucając przedmioty na biurko. Zaciągnął się i wypuścił dym. Usiadł na tym nieszczęsnym zardzewiałym dla niego fotelu, podpierając wolną rękę łokciem i podłokietnik, dłonią pocierając czoło. Drugą rękę z papierosem w dłoni, oparł o drugi podłokietnik. Musiał się uspokoić.


Zostając samemu w posiadłości, wznowił i wzmocnił zabezpieczenia kamienicy. Nie mógł nic zrobić, jak tylko czekać. Stracił nawet apetyt, nie mając pojęcia czy Robert wróci. Nie tylko wściekłość go opanowała ale i lęk. Gdyby tylko wiedział, gdzie mają oni to swoje miejsce sekty, udałby się tam. A tak, musiał tkwić tutaj, czekając na niewiadomy przebieg wydarzeń. Dodatkowo pod nieobecność brata, musiał zająć się szwagierką. Utrzymywanie jej pod wpływem uroków, nie było dla niego żadnym problemem.
Kiedy zapadło późne popołudnie, wziął miskę z przygotowanym posiłkiem przez skrzaty i zszedł z nim do piwnicy, kierując się do konkretnego pokoju. Różdżką otworzył drzwi pomieszczenia i zamknął za sobą, po wejściu do środka.  Kobieta, siedziała w kącie. Warunki miała w miarę zapewnione. Jakiś materac do spania, z kocem do przykrycia. O jej higienę także trzeba było zadbać. Gdzieś tam w drugim kącie stało wiadro. Richard westchnął, widząc jak się najwyraźniej kobieta go boi. Poznała? Pewnie myślała, że jej wspaniały mąż znów wrócił. Lecz tym razem przed sobą miała szwagra. Bardziej niebezpiecznego bliźniaka. Podszedł do niej i kucnął, aby sprawdzić jej stan psychiczny. Dla pewności, użył uroku, aby ją otumanić. W następnej kolejności zostało ją nakarmić. Choć sam nie miał apetytu, ją zmuszał do jedzenia.

- Jedz. I módl się, aby Twój mąż wrócił. Bo nie ręczę za to, że przeżyjesz. Mnie do niczego nie jesteś potrzebna.
Wątpił, aby kontaktowała i wiedziała o co mu chodzi, ale ostrzegł ją. Że teraz jej życie jest w jego rękach. I jeżeli Robert nie wróci, albo okaże się martwy. Kobieta podzieli jego los. Gdyby nie kombinowała po ślubie, nie spotkałaby ją taka kara jak i Roberta. Kobiety są cholernie problematyczne.

Gdy skończył ją karmić, wyszedł zostawiając ją samą, zamykając porządnie drzwi zaklęciami. Wrócił do kuchni i wrzucił naczynie do zlewu, a sam udał się do biblioteki. Musiał czymś zająć myśli. Spojrzał na leżące na stoliku zebrane i spisane przez Roberta materiały. Rzucił mu je wczoraj do przeczytania, aby nie nudził się przebywając tutaj. Richard uświadomił sobie, że Robert od dawna to planował. Specjalnie z nim grał, a on tego nie dostrzegał. Ile czasu będzie czekał w niewiedzy, jaką karę otrzyma i czy z niej wyjdzie żywy? Jak bardzo Tom będzie względem niego wyrozumiały? To wszystko zostało źle rozegrane. Na dodatek Richard nie mógł wrócić do Norwegii w tej chwili. W czasie przebywania we Francji, wysyłał do Ministerstwa w Norwegii, prośbę o miesięczny urlop w trybie pilnym, związanym z problemami rodzinnymi. Zdawał sobie sprawę z tego, że będzie to robiło komplikacje z jego pracą tam. Ale nie miał wyjścia. W najgorszym przypadku spełni się najgorszy scenariusz nieżyjącego ich ojca - będzie musiał rzucić pracę aurora.

Żeby jakoś zbić czas reszty upływającego dnia, przy szklance dobrego alkoholu i wypaleniu półtora paczki papierosów, wysłał kolejny list do Ministerstwa z przedłużeniem urlopu, wymyślając bardzo przekonujące kłamstwo usprawiedliwiające swoją nieobecność w biurze aurorów, a następnie zabrał się za czytanie całej lektury przygotowanej przez brata. Może nie zaśnie przy tym na fotelu.



10 czerwca 1972r.
Niemagiczny Londyn, Posiadłość Mulciberów



Kolejnego dnia, rytuał się powtarzał. Tym razem on sam zmusił się do zjedzenia czegokolwiek. Wewnętrznie nie był spokojny. Nie spał całej nocy. Łeb go bolał. Możliwe, że za dużo wypił. Albo na nerwy działała mu Henrietta. Musiał za brata ją karmić, poić i ogarniać higienę. Utrzymywać ją pod urokami, zamkniętą w piwnicy. Musiał utrzymać ją przy życiu. Choć najchętniej skręciłby jej kark.

Tak jak ostatniego dnia, tak i dzisiaj usiadł do zagłębiania dalszych treści sporządzonych przez Roberta. Jednakże im dalej w to się zagłębiał, tym bardziej zagrzewał mu się mózg. Musiał to odłożyć i zająć się czymś innym. Odszukał w gabinecie dokumenty związane z działalnością prowadzenia sklepu, znajdującego się w Poziemnych Ścieżkach. Od razu po zobaczeniu wyliczeń, towaru, sprzedaży, zysku i strat, zmarszczył brwi będąc jednocześnie zdziwionym tego jak jest prowadzone. Nie miał tutaj wszystkich dokumentów, a na Nocturn się teraz nie uda.

- Jasna cholera…
Z tego co widział, nie było szerokiej reklamy aby pozyskać klientów. Gdyby nie nawiązał kontaktów z producentami świec i kadzideł w Norwegii, ten sklep już dawno mógłby ogłosić upadłość. A oni jako rodzina bankructwo. To było jedyne z niewielu co ratowało jego utrzymanie. Przez tyle lat, Richard nie interesował się wewnętrzną stroną rodzinnego biznesu. Zamknął teczki dynamicznie i oparł się plecami o fotel, przeczesując włosy do tyłu. Splótł dłonie za głową, gapiąc się w sufit. ”Jak Robert może siedzieć całymi dniami w czterech ścianach? Zwariować można…” - pomyślał, westchnąwszy, zamykając oczy na moment.
W pewnym momencie otworzyły się powoli drzwi do gabinetu.
- Panie…
Richard od razu spojrzał w ich kierunku. Szkoda, że to skrzat.
- Czego?
Warknął do niego, jakby zły był na wszystko dookoła. Nawet mebel przed sobą, który spaliłby z miejsca.
- Przyniosłem kawę…
Odpowiedział wystraszony skrzat, nie ukrywając w sobie strachu przed zdenerwowanym od dnia wczorajszego Richardem.
- Zostaw i zmykaj.
Mulciber zszedł trochę z tonu, pozwalając skrzatowi wejść, zostawić to, o co go wcześniej prosił i szybko ewakuował się. Richard sięgnął po paczkę papierosów, ale jak na złość, opakowanie było puste. ”Jeszcze tego brakowało...” – powiedział sobie w myślach, żeby papierosy zaczęły mu się kończyć. Najwyżej wyśle skrzata, aby mu kupił. Teleportował się do swojej sypialni, znajdując jeszcze jakaś pełną paczkę i wrócił do gabinetu, aby zapalić. Stanąć przed oknem w bezpiecznej odległości i obserwując otoczenie, wypalając powoli papierosa. Wrócił po jakiejś chwili do dalszego zagłębiania lektury pieczętowania, w oczekiwaniu na jakiekolwiek wieści od Roberta, lub o nim samym. 
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1038), Richard Mulciber (6154), Robert Mulciber (2537)




Wiadomości w tym wątku
[8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 03.12.2023, 14:07
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Robert Mulciber - 21.12.2023, 10:51
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 21.12.2023, 13:09
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Robert Mulciber - 26.12.2023, 21:52
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 26.12.2023, 23:18
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Robert Mulciber - 28.12.2023, 10:53
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 28.12.2023, 12:47
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Robert Mulciber - 29.12.2023, 09:45
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 29.12.2023, 12:47
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Robert Mulciber - 31.12.2023, 17:00
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 31.12.2023, 18:31
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Bard Beedle - 31.12.2023, 18:50
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 31.12.2023, 21:03
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Bard Beedle - 01.01.2024, 21:56
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 01.01.2024, 22:55
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Bard Beedle - 02.01.2024, 10:06
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 02.01.2024, 15:49
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Bard Beedle - 02.01.2024, 22:17
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 03.01.2024, 03:43
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Bard Beedle - 04.01.2024, 16:15
RE: [8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów - przez Richard Mulciber - 04.01.2024, 23:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa