Chester uniósł jedną z brwi, słysząc ten komentarz z ust kobiety. Nie wymagał od niej, aby gasiła papierosa w publicznej popielniczce. Nie wymagał od niej z tego względu, że sam zamierzał niebawem sięgnąć po dzisiaj zakupioną paczkę papierosów, otworzyć ją i wypalić kolejnego już papierosa w tym jakże wspaniałym dniu, który obfitował w niespotykane dotąd wrażenia. Zamierzał tylko dopić swoje piwo. Nic więc dziwnego, że westchnął ciężko. Nie potrafił wskazać związku między pogorszeniem apetytu i spadkiem chęci do życia a paleniem tytoniu. Brak dostępu do tej używki działał niekorzystnie na niego.
— Nie widzę związku. Nie daję chłopcom papierosów do palenia. Używki nie są dla dzieci. Jeśli w przyszłości będą sięgać po papierosy to z własnej woli. — Gdyby nie to, że kobieta zapaliła przy nim i przy jego wnukach papierosa to miałby powód aby postrzegać ją za zwolenniczkę zdrowego trybu życia i przeciwniczkę wszelkich nałogów. W pamięci Chestera została uwieczniona sylwetka ojca palącego cygara i matki z cygaretką w dłoni, jednak idący z góry przykład nie sprawił, że sięgnął po pierwszego papierosa. Początki jego nałogu miały miejsce po rozpoczęciu pracy w Ministerstwie Magii. Rookwood posiadał twarde zasady i pomimo bycia nałogowym palaczem to nie dopuściłby do tego aby jego dzieci sięgnęły po papierosy przed ukończeniem siedemnastego roku życia. One również pozostawały poza zasięgiem rąk jego wnuków. Nie pozostawiał ich w przypadkowych miejscach w rodowej posiadłości.
— Mi również panią poznać. Rozumiem, że będzie miała pani coś przeciwko temu, gdybym niebawem zapalił? To moje wnuki. Czekam na przybycie syna i jego żony. — Naprawdę było mu miło poznać piękną kobietę. Chester naprawdę rzadko liczył się z cudzym zdaniem, zwłaszcza przypadkowo spotkanych osób. Należało w tym momencie sprostować to, że siedmioletni Ramses i pięcioletni Conven nie są jego dziećmi, tylko właśnie wnukami. Zgodnie z panującym w Anglii zwyczajem przez cały okres małżeństwa nosił swoją obrączkę na serdecznym palcu lewej dłoni, natomiast po śmierci żony przełożył ją na serdeczny palec prawej dłoni, jak tto często robią wdowcy. Rozważał zdjęcie jej z palca, co miało związek z jego wstępnymi planami. Szukał żony dla swojego najstarszego syna, jednak to nie oznaczało, że po dziesięciu latach od śmierci żony nie mógł pomyśleć o sobie.
Bycie Aurorem w trakcie czynnej służby wymagało od niego utrzymywanie ciała w dobrej formie. Powinno mu to w jakimś stopniu pochlebiać, że omyłkowo został wzięty za ojca tych chłopców, choć to prawda, że nie wyglądał na swoje lata. Może się też pochwalić bycie ojcem trójki dorosłych już dzieci i posiadaniem trzech wnuków oraz pozostałych jeszcze nienarodzonych.
— Zapalę jak odbiorą ich rodzice. — Stwierdzenie, które ostatecznie padło z jego ust, powinno w jakimś stopniu usatysfakcjonować tę kobietę, skoro najwyraźniej miała na uwadze zdrowie i samopoczucie jego wnuków. Jeśli miała na myśli również siebie to podczas palenia stanie dalej od niej, tak aby dym tytoniowy nie leciał w jej stronę. Zwłaszcza, że było widać to, że nie jest nałogową palaczką. Uniósł dłoń trzymającą szklankę piwa do ust, upijając łyk piwa. Zaproponowałby swojej towarzyszce coś do picia, jednak to musiało poczekać do nadejścia rodziców chłopców. Nie mógł pozostawić ich samych sobie ani pod opieką przypadkowej osoby.