Spojrzała na Rolpha spod swoich ciężkich powiek. Zazdrosny o brata. Nie mogła się powstrzymać i parsknęła śmiechem. Była to chyba ostatnia osoba, która powinna w nim wzbudzić uczucie zazdrości. Wiedziała, że to żart, bowiem wiedział, jak wygląda jej relacja z Rabastanem. - Taaak, zdecydowanie powinieneś być zazdrosny. - Uśmiechnęła się jeszcze do narzeczonego, jakby na potwierdzenie swoich słów. Dobrze było wiedziec, że również martwi się o brata, miała nadzieję, że jakoś uda im się mu pomóc. Szkoda by było, żeby nadal się zamartwiał. - Dajmy mu jeszcze trochę czasu, jak nie wyjdzie, to możemy zacząć aktywniej działać. - Miałaby może nawet i kilka pomysłów, które mogłaby spróbować wdrożyć w życie, nie chciała jednak robić nic przeciwko swojemu przyjacielowi, jeśli jednak nie będzie miała wyjścia, to zacznie działać.
Udało jej się dostać wianek. Był zrobiony z drobnych, białych kwiatków, które na pewno pięknie będą kontrastowały z jej ciemnymi włosami. Miała szczęście. Gdy włożyła go na swoją głowę poczuła się jeszcze bardziej pewnie niż zwykle, jakby nie mogło jej dzisiaj nic zatrzymać, nie miała pojęcia, dlaczego to uczucie było jeszcze bardziej silniejsze od zawsze. No nic.
Dosyć szybko udało im się opuścić kolejkę, Rolph jednak nie czekał pociągnął ją ze sobą dalej, Trixie była gotowa za nim podążąć, ale on się zatrzymał, ona nie zdążyła zwolnić tempa, przez co wpadła mu w ramiona. Złapał ją, jak zawsze zresztą, przy nim była bezpieczna w każdej sytuacji.
Przyciągnął ją do siebie bardzo szybko i złożył pocałunek na jej ustach, zaskoczyło ją to, bo nie należeli raczej do tych par, które publicznie dzieliły się swoimi uczuciami. Nie przeszkadzało jej to wcale, uważała, że na wszystko był czas i miejsce. Zdziwiła się nieco jego otwartością, nie miała jednak problemu z tym, aby dać się ponieść chwili i odwzajemnić jego pocałunek.
- Cieszę się, że nadal potrafię zaskakiwać. - Uśmiechnęła się do narzeczonego po raz kolejny, widać była w wyśmienitym humorze. Zamrugała jednak dwa razy, gdy usłyszała jego kolejne słowa. - O dziecko? Dobre sobie, nie sądziłam, że jesteś jednym z tych, którzy chcieliby mnie zamknąć w domu na kilka miesięcy. - Była za młoda na takie poważne kroki, zdecydowanie nie chciała jeszcze podejmować tak poważnych kroków. Uważała, że dobrze im było razem, we dwójkę. - Jeśli chodzi zaś o tańce, to nie wiem, czy się nadaję. - Nie do końca czuła się na siłach, aby uskuteczniać tę formę aktywności przy tych wszystkich ludziach.