Pozwoliła się znowu objąć w pasie i nawet lekko się na nim wsparła. Odpoczywała w ten sposób, mimo że czuła się odrobinę niekomfortowo przez tę bliskość. Przyzwyczaiła się do tego, że Alex był bardziej otwarty niż inni, ale nigdy nie potrafiła mówić głośno o swoich potrzebach, a dzisiaj jej samopoczucie było strasznie słabe, więc taka opieka była dla niej czymś przyjemny, a także nowym. Zwykle mężczyźni w jej otoczeniu nie byli odpowiedni, zawsze było z nimi coś nie tak, a z Alexem rodziła się naprawdę ciepła przyjaźń. Innego rodzaju niż ta, którą miała z Augustusem, z którym było dosłowni nieprzewidywalnie i burzowo.
Za swoje warzywa zapłaciła sama, złapała w dłonie papierowy talerzyk, na którym była niewielka porcja warzyw z grilla. Pachniało przyjemnie, aż poczuła jak burczy jej w brzuchu. Stanęła z nim gdzieś z boku, aby zjeść na spokojnie i porozmawiać.
– Pewnie w cyrku masz jakąś wróżbitkę, która zarabia sporo na takich wróżbach i pewnie facet by się na tym nie wybił, co? – zapytała patrząc na niego i stojąc naprzeciwko niego. Uśmiechała się nadal. – Chociaż znam kilka dziewczyn, które szaleją np. za Vakelem Dolohowem, numerologiem, więc może miałbyś szansę na tym zarabiać – dodała jeszcze z łobuzerskim uśmiechem. Pod jej oczami malowały się sińce, wręcz je czuła jak tam powstają, a oczy same jej leciały momentami do snu. Nigdy nie czuła takiego zmęczenia. Miała ochotę na sen. Nie zjadła całej swojej porcji, ale z uprzejmości zapytała, czy Alex chciałby dojeść. Już zdążyła zauważyć, że ma bardzo potężny apetyt, czego nie było widać po jego posturze.
Zaśmiała się, gdy zapytał o jej mroczne tajemnice. Jeszcze parę lat temu z takiego tonu głosu, takich gestów zapewne by się zarumieniła, a teraz była bardziej odważna i pewniejsza w relacjach. No na pewno już się tak często nie rumieniła jak bywało to w szkole.
Prawie wdałam się w romans z moim przyjacielem ze szkoły, który ma żonę i trójkę dzieci, prawie się z nim przespała, a dzisiaj uratował mi życie. Tak mogłaby mu odpowiedzieć, ale zamiast tego pokręciła głową.
– Nie mam mrocznych sekretów, ale opanowałam sztukę animagii – może odrobinę się pochwaliła, bo bardzo lubiła w sobie to, że jej się udało. Oczywiście nie rozpowiada tego wszystkim na około, ale Alexowi zaufała. – Ja wyrzucę śmieci, a ty możesz pójść po watę cukrową i zaraz do ciebie dołączę, co ty na to? I pogadamy o mrocznych sekretach pana z cyrku – uśmiechnęła się i zmrużyła lekko oczy.
Gdy się odwróciła przeszukała wzrokiem otoczenie, znalazła jakiś kubeł na śmieci i wrzuciła do niego papierki po jedzeniu. Następnie odwróciła się, potknęła o jakiś kamień, wpadła na jakiegoś mężczyznę który ją odepchną, a następnie runęła prosto na Agustusa Rookwooda.