- Ja wiem, wiem... - Przecież to nie tak do końca serio. Sauriel by się bardzo zdziwił, gdyby Stanley z własnej, nieprzymuszonej woli zdecydował się na degradację swojego życia i przejścia z ciepłej posadki, gdzie często się nudził, do... do w sumie czegokolwiek innego. Na przykład na Nokturn, o której to zajawce już wspomniał miesiąc temu. Bo to minął chyba już miesiąc od tamtego czasu. Zresztą w obliczu tego, że Atreus został jego uczniem wyrobów rzemieślniczych.
- Najpierw kroisz bryłę... - Zaczął go instruować - a tamta dwójka mogła pić. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Kto wie? Może Sauriel miał odkryć w sobie duszę mentora? Że jednak będzie odpowiedzialnym, dorosłym człowiekiem z dużymi pokładami cierpliwości? Wydawał się bardziej cierpliwy - bo zblazowany, bo bez energii na to, żeby się denerwować, ale chimeryczność wcale nie wyszła mu z mody czy z nawyku. Teraz było dobrze, a zaraz mogło się coś dziwnego odpierdolić, że jego ciśnienie zostanie podniesione. - Idzie ci lepiej niż Stanleyowi świecenie różdżką. - Wyroby rzemieślnicze musiały zostać przeniesione magią, żeby się nie rozsypały. Żeby się lepiej trzymały zostały potraktowane wykałaczkami. Te krzesełka przypominały klocki i jakoś Sauriel wątpił, żeby cokolwiek z tego było, ale ślimaki miały bardzo dużą szansę na pozostanie ślimakami. Będą świetnie wyglądać na półce. A jeszcze lepiej będą brzmieć jak kogoś zapytasz czy chce kiszonego ślimaka. We Francji pewnie i takie rzeczy jedli.
Jego szklanka była cała umazana sokiem z ogórków, bo się jakoś specjalnie nie przejmował tym, że ma to łapsko brudne - no a co, z nimi się nie napije? Nie zamierzał zostawać za bardzo w tyle, bo pewnie i tak przyjdzie mu jeszcze nadganiać.
- Kawał zajebistej roboty, mili państwo. - Wycenił, kiedy już wszystkie ogórki były poodwracane, pozalewane, pokrojone - niekoniecznie w tej kolejności. Pozostało tu tylko ogarnąć. Sauriel się nawet do tego przyczynił, zbierając te deski i noże, sprzątając resztę rzeczy ze stołu. - Dzisiaj Londyn, w przyszłym roku cała Anglia, potem już ekspansja na Europę. - Wzniósł szklankę w toaście.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.