05.12.2023, 19:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2024, 00:25 przez Albert Rookwood.)
Teleportował się na Lithe trochę spóźniony i w nieszczególnie dobrym nastroju. Choć był ubrany odświętnie, w przesadnie elegancki garnitur i wypastowane na błysk czarne buty na platformie, czuć było od niego alkohol. Zamierzał przyjść tutaj z żoną, jednak ona w ostatniej chwili postanowiła spróbować zrujnować mu wieczór i się rozpłakać. Jakkolwiek główną ich pobudką do uczestniczenia w obrzędach tegorocznego święta miało być uzyskanie błogosławieństwa płodności, nie zamierzał dać Helenie wygrać i zostać z nią w domu, żeby kłócić się o jakieś bzdury. Przynajmniej wyciągnie z tego wszystkiego tyle, że spędzi trochę czasu z resztą rodziny i, być może, pozna kogoś intrygującego. Niech żmija siedzi w samotności.
Dopalał cygaretkę, kiedy nareszcie wypatrzył w tłumie Chestera. Prędko znalazł się u jego boku, z lekkim zaskoczeniem zauważając obecność synów Augustusa. Uśmiechnął się niezgrabnie do dzieci, starając się nie pokazać po sobie, jak bardzo ukuła go w serce świadomość, że jemu posiadanie wnuków nie będzie dane.
- Witam - rzucił, przenosząc spojrzenie na blondynkę o słodkich oczach kokietki, Camilie Delacour, z którą Chester musiał rozmawiać. - Widzę, że towarzystwo trafiło się naprawdę urokliwe.
Zaśmiał się chrapliwie i nareszcie założył na głowę wianek, który dotąd tylko nosił w dłoni.
!wianki
Dopalał cygaretkę, kiedy nareszcie wypatrzył w tłumie Chestera. Prędko znalazł się u jego boku, z lekkim zaskoczeniem zauważając obecność synów Augustusa. Uśmiechnął się niezgrabnie do dzieci, starając się nie pokazać po sobie, jak bardzo ukuła go w serce świadomość, że jemu posiadanie wnuków nie będzie dane.
- Witam - rzucił, przenosząc spojrzenie na blondynkę o słodkich oczach kokietki, Camilie Delacour, z którą Chester musiał rozmawiać. - Widzę, że towarzystwo trafiło się naprawdę urokliwe.
Zaśmiał się chrapliwie i nareszcie założył na głowę wianek, który dotąd tylko nosił w dłoni.
!wianki