06.12.2023, 17:53 ✶
Uśmiechnął się zawadiacko słysząc odpowiedź kobiety. Nie była spłoszona, zirytowana czy też zdegustowana. Właściwie miłym zaskoczeniem było, że gładko podjęła się podtrzymania tonu. Tak szczerze kompletnie nie zdał sobie sprawy, że czarownica odniosła się do kwestii klątwy. W końcu nie nosił etykietki na czole i nie zdawał sobie sprawy, że może być to dla niektórych oczywiste. Nie będąc w żaden sposób zaalarmowany uznał, że kokieteryjnie pojęła się towarzyskiej gry. W końcu on sam zaczął żartować o wilkach, a ona to ciągnęła dalej. Idąc dalej... szeptliwe uwagi można było już w sumie uznać za bezpośredni flirt, prawda?
- Skoro nie nadajesz się na morze to lepiej dla lądu - I on, wilkiem w owczej skórze? - Skądże znowu. Onieśmielasz na tyle, że przy tobie czuje się co najwyżej jak jagnię, lecz nie jest to ani trochę złe - zdradził zalotnie na jej "szepty". Był całkiem z siebie zadowolony i szczery. Nie czuł, że cokolwiek traci w nietypowym towarzystwie.
- Czy to, że do ciebie się odezwałem nie jest potwierdzeniem samym w sobie? W końcu swój ciągnie do swego, prawda? Mów mi Luke - jego słowa były zuchwałe. Nie można raczej było mu odjąć tego, że potrafił mówić - każde wypowiadane zdanie pobrzmiewało lekko kreując go na człowieka z którym można było obejść się lekko. Ostatecznie jednak okazało się, że udało mu się przekonać do siebie kobietę. Zaśmiał się nawet kiedy postawiła piwo - Teraz to wręcz nie wypada mi nie dotrzymać ci towarzystwa - czuł się jak wykupiona na drinka Panna i było to dla niego wyjątkowo zabawne - Chciałabyś opowiedzieć o tym, jak to się stało, że morze nie okazało się dla ciebie? Decyzja chyba była dość impulsywna. Wiesz, sprawiasz wrażenie, jakby przed chwilą wycięto cię z portowego obrazka - podjął niezobowiązująco temat po tym, jak usiadł przy stoliku. Po chwili poczuł jak coś ociera się o łyski i zauważył energicznego psidwaka - Hej kolego... - zwierzak merdał ogonem tracąc jednak po chwili zainteresowanie Charliem i skupiając się na czarownicy - ...Twój?
- Skoro nie nadajesz się na morze to lepiej dla lądu - I on, wilkiem w owczej skórze? - Skądże znowu. Onieśmielasz na tyle, że przy tobie czuje się co najwyżej jak jagnię, lecz nie jest to ani trochę złe - zdradził zalotnie na jej "szepty". Był całkiem z siebie zadowolony i szczery. Nie czuł, że cokolwiek traci w nietypowym towarzystwie.
- Czy to, że do ciebie się odezwałem nie jest potwierdzeniem samym w sobie? W końcu swój ciągnie do swego, prawda? Mów mi Luke - jego słowa były zuchwałe. Nie można raczej było mu odjąć tego, że potrafił mówić - każde wypowiadane zdanie pobrzmiewało lekko kreując go na człowieka z którym można było obejść się lekko. Ostatecznie jednak okazało się, że udało mu się przekonać do siebie kobietę. Zaśmiał się nawet kiedy postawiła piwo - Teraz to wręcz nie wypada mi nie dotrzymać ci towarzystwa - czuł się jak wykupiona na drinka Panna i było to dla niego wyjątkowo zabawne - Chciałabyś opowiedzieć o tym, jak to się stało, że morze nie okazało się dla ciebie? Decyzja chyba była dość impulsywna. Wiesz, sprawiasz wrażenie, jakby przed chwilą wycięto cię z portowego obrazka - podjął niezobowiązująco temat po tym, jak usiadł przy stoliku. Po chwili poczuł jak coś ociera się o łyski i zauważył energicznego psidwaka - Hej kolego... - zwierzak merdał ogonem tracąc jednak po chwili zainteresowanie Charliem i skupiając się na czarownicy - ...Twój?