– Nie sądzę, aby były jakieś inne kobiety. Nigdy wokół niego nie widziałam innych kobiet, zawsze był sam, albo z kumplami, albo z siostrą – upiłaś kolejnego łyka whisky. Nigdy nie widziałaś wokół niego kobiet, a jak były to na chwilę, albo je po prostu olewał. Nie wiedziałaś jednak jak było, gdy skończył szkołę. Może dopiero wtedy zaczął umawiać się z dziewczynami, częściej zdradzać żonę, ale gdyby tak było męczyłby ciebie tak długo? Już dawno zrezygnowałby z ciebie, prawda? Oszukujesz siebie po to, aby dać sobie powód, aby dla niego być, czy po prostu szukasz racjonalnego wyjścia z tej sytuacji? Nie chciałaś tracić z nim kontaktu, ale nie było to też, aż tak proste, gdy twoje serce rwało się do niego, czułaś, że był częścią ciebie, że był drugą duszą, która pragnęła połączyć się z tobą.
Zagryzłaś wargę, gdy wspomniała o tym, że go kochasz. Oh, tak kochałaś go, ale też byłaś cholernie świadoma, że to nie miało sensu. Chciałabyś wybrać wymiar, świat, w którym on nie miał żony. Byłoby tak prosto, idealnie, wspaniale. Nie było jednak możliwości wybierania miejsca, aż tak daleko jak inny wymiar.
– Nie pozwolę mu na to – spojrzałaś hardo w oczy przyjaciółki. – Nie pozwolę mu, aby był ze mną – dodałaś, a gula urosła do tak ogromnych rozmiarów, że prawie się znowu rozpłakałaś, ale Quirke jakby wyczuwając to wyciągnęła do ciebie dłoń, a ty ją bez zastanowienia złapałaś. Dopiłaś tylko alkohol i wstałaś.
– Chętnie zajaram – dodałaś ze słabym uśmiechem i głosem równie zachrypniętym, bo chciało ci się nadal płakać. Wzięłaś głęboki oddech – Najpierw zatańczmy – dodała jeszcze, a w twojej głowie ostro zawirowało. Dopiero teraz poczułaś jak alkohol wszedł w twoją krew opanowując twój umysł.