06.12.2023, 21:58 ✶
Gdy rzucił te słowa od niechcenia, zupełnie w gruncie rzeczy nie myśląc, co było dla niego dziwne, zrozumiał jak kurewsko ogromny błąd popełnił. Wiedział to jeszcze zanim Bellatrix zrobiła jedną z tych swoich min. Na chwilę na twarzy Rodolphusa odbił się strach. Coś, co ostatnio mu się zdarzyło jakiś czas temu, gdy również niecelną uwagą uraził narzeczoną. Och, co to wtedy była za masakra... Nie chciał powtórki. Mógł stanąć naprzeciwko samego Voldemorta i zachować kamienną twarz, mógł prowokować Chestera, mógł bawić się w przepychanki słowne z Robertem czy dręczyć po prostu kogokolwiek wyżej stanowiskiem i doświadczeniem, lecz gdy przychodziło do konfrontacji z Bellatrix, nagle malał. Wyglądał jakby trochę skurczył się w sobie.
- Trix, żartowałem - spróbował się wytłumaczyć, ale na darmo. Kobieta już odepchnęła dziecko i ruszyła przed siebie. Cholera jasna. W dupie miał to dziecko, w dupie miał to, że byli tu mugole. W innych okolicznościach pewnie z przyjemnością zapytałby - oczywiście ze słodkim uśmiechem na ustach - gdzie jest ta mama, jak wyglądała i żeby jej razem poszukali. Ale teraz miał to gdzieś. Ruszył za narzeczoną. - Trix, kurwa, zatrzymaj się!
Przepchnął się przez tłum, nie zwracając uwagi na to, kogo popycha i w którą stronę. Przed oczami wciąż miał jej czarne loki, rozsypane w nieładzie, i tę piękną sukienkę, która na koniec tego wieczoru miała zniknąć. A teraz to on tracił Black z oczu. Jeżeli nie zdoła jej złapać, to chyba kogoś zamorduje.
- Stój, proszę cię - spróbował pochwycić jej rękę, żeby móc ją zatrzymać i pociągnąć w swoją stronę.
- Trix, żartowałem - spróbował się wytłumaczyć, ale na darmo. Kobieta już odepchnęła dziecko i ruszyła przed siebie. Cholera jasna. W dupie miał to dziecko, w dupie miał to, że byli tu mugole. W innych okolicznościach pewnie z przyjemnością zapytałby - oczywiście ze słodkim uśmiechem na ustach - gdzie jest ta mama, jak wyglądała i żeby jej razem poszukali. Ale teraz miał to gdzieś. Ruszył za narzeczoną. - Trix, kurwa, zatrzymaj się!
Przepchnął się przez tłum, nie zwracając uwagi na to, kogo popycha i w którą stronę. Przed oczami wciąż miał jej czarne loki, rozsypane w nieładzie, i tę piękną sukienkę, która na koniec tego wieczoru miała zniknąć. A teraz to on tracił Black z oczu. Jeżeli nie zdoła jej złapać, to chyba kogoś zamorduje.
- Stój, proszę cię - spróbował pochwycić jej rękę, żeby móc ją zatrzymać i pociągnąć w swoją stronę.
Rzut N 1d100 - 36
Akcja nieudana
Akcja nieudana