06.12.2023, 22:42 ✶
To on miał dawać poczucie bezpieczeństwa.
Obejmować szerokimi ramionami i przytulać do torsu, wsuwać palce we włosy i szeptać, że wszystko będzie dobrze. To on miał brać na siebie odpowiedzialność, być silny, a w razie zagrożenia zasłonić także swoim ciałem. Dlatego też było mu wstyd, gdy bodźce z zewnątrz go przytłoczyły, chciał zapaść się pod ziemię, schować za jednym z kamieni lub całkiem zniknąć pod jego ciężarem, albo też zawinąć się w swoją czarną szatę, skulić się i skryć pod nią niczym pod żałobnym woalem. Ale szata była krótka, kamienie za daleko, a ziemia nie chciała go przyjąć. Pozostało mu zatem ukryć swe zakłopotanie w białych dłoniach.
I wtedy poczuł jej dotyk, delikatny niczym muśnięcie skrzydeł motyla w trakcie sztormu. Westchnął cicho, pozwalając jej odkryć swoją twarz. Patrzył na Vesperę, prosto w jej oczy, jej ciemne oczy, które przypominały teraz rozgwieżdżone niebo; zanurzył się w tej osobliwej brunatnej galaktyce, pozwolił jej się pochłonąć, aż na moment świat wokół przestał istnieć. Jego oddech się uspokoił, a twarz złagodniała.
Czuł się jak przemarznięty do szpiku człowiek, który po długiej wędrówce w zamieci śnieżnej dotarł wreszcie do do ciepłego domu. Odnalazł jej usta, przypominające swym kolorem i słodyczą dojrzałych czereśni i odwzajemnił ich pocałunek. Ojciec zapewne pokręciłby głową na widok takiego publicznego okazywania sobie uczuć, lecz Perseus nie zaprzątał już sobie głowy konwenansami; był oszołomiony jej bliskością, upity miłością i szczęśliwy, by zwracać uwagę na takie błahostki.
— Absolutnie, najdroższa — wyznał z uśmiechem, przyciskając do siebie jej drobne ciało; nie za mocno, by nie skrzywdzić życia, które w niej dojrzewało, a potem uniósł ją na tyle, na ile pozwalało mu własne słabowite ciało - to znaczy zaledwie kilka cali nad ziemią - i obrócił się z Vesperą w powietrzu, nie zważając na ból rozrywający prawą nogę. Zdradziło go jednak to, że tak szybko odstawił ją na ziemię. — Chcę z tobą spędzić resztę życia. Wiem, wiem, jesteśmy razem tak krótko, a do ślubu zmusiły nas… pewne okoliczności, ale to najwspanialsze, co spotkało mnie w życiu. Kocham cię, Vespero, chcę ciebie, chcę to dziecko i ten dom pod Londynem. Chcę co wieczór zasypiać przy tobie i budzić się obok następnego dnia, zwiedzić z tobą świat, pić wino w Paryżu i jeść owoce morza na Sycylii, i śmiać się, i płakać i…i…
Umilkł, przyglądając jej się badawczo. Nie chciał używać daru aurowidzenia; nie teraz, gdy wszystko wokół było tak intensywne, że sprowadzało go na granicę delirium.
— W porządku, jeśli nie jesteś pewna. Możemy robić to powoli, bez pośpiechu. Chcę tylko, abyś wiedziała, jak bardzo mi na tobie zależy.
@Vespera Rookwood
Obejmować szerokimi ramionami i przytulać do torsu, wsuwać palce we włosy i szeptać, że wszystko będzie dobrze. To on miał brać na siebie odpowiedzialność, być silny, a w razie zagrożenia zasłonić także swoim ciałem. Dlatego też było mu wstyd, gdy bodźce z zewnątrz go przytłoczyły, chciał zapaść się pod ziemię, schować za jednym z kamieni lub całkiem zniknąć pod jego ciężarem, albo też zawinąć się w swoją czarną szatę, skulić się i skryć pod nią niczym pod żałobnym woalem. Ale szata była krótka, kamienie za daleko, a ziemia nie chciała go przyjąć. Pozostało mu zatem ukryć swe zakłopotanie w białych dłoniach.
I wtedy poczuł jej dotyk, delikatny niczym muśnięcie skrzydeł motyla w trakcie sztormu. Westchnął cicho, pozwalając jej odkryć swoją twarz. Patrzył na Vesperę, prosto w jej oczy, jej ciemne oczy, które przypominały teraz rozgwieżdżone niebo; zanurzył się w tej osobliwej brunatnej galaktyce, pozwolił jej się pochłonąć, aż na moment świat wokół przestał istnieć. Jego oddech się uspokoił, a twarz złagodniała.
Czuł się jak przemarznięty do szpiku człowiek, który po długiej wędrówce w zamieci śnieżnej dotarł wreszcie do do ciepłego domu. Odnalazł jej usta, przypominające swym kolorem i słodyczą dojrzałych czereśni i odwzajemnił ich pocałunek. Ojciec zapewne pokręciłby głową na widok takiego publicznego okazywania sobie uczuć, lecz Perseus nie zaprzątał już sobie głowy konwenansami; był oszołomiony jej bliskością, upity miłością i szczęśliwy, by zwracać uwagę na takie błahostki.
— Absolutnie, najdroższa — wyznał z uśmiechem, przyciskając do siebie jej drobne ciało; nie za mocno, by nie skrzywdzić życia, które w niej dojrzewało, a potem uniósł ją na tyle, na ile pozwalało mu własne słabowite ciało - to znaczy zaledwie kilka cali nad ziemią - i obrócił się z Vesperą w powietrzu, nie zważając na ból rozrywający prawą nogę. Zdradziło go jednak to, że tak szybko odstawił ją na ziemię. — Chcę z tobą spędzić resztę życia. Wiem, wiem, jesteśmy razem tak krótko, a do ślubu zmusiły nas… pewne okoliczności, ale to najwspanialsze, co spotkało mnie w życiu. Kocham cię, Vespero, chcę ciebie, chcę to dziecko i ten dom pod Londynem. Chcę co wieczór zasypiać przy tobie i budzić się obok następnego dnia, zwiedzić z tobą świat, pić wino w Paryżu i jeść owoce morza na Sycylii, i śmiać się, i płakać i…i…
Umilkł, przyglądając jej się badawczo. Nie chciał używać daru aurowidzenia; nie teraz, gdy wszystko wokół było tak intensywne, że sprowadzało go na granicę delirium.
— W porządku, jeśli nie jesteś pewna. Możemy robić to powoli, bez pośpiechu. Chcę tylko, abyś wiedziała, jak bardzo mi na tobie zależy.
@Vespera Rookwood
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory