18.11.2022, 13:32 ✶
Cynthia wbrew temu, co przedstawiała społeczeństwu, żyła we własnym świecie. W głowie zawsze brzęczały jej wypowiedziane przed laty słowa matki, które z połączeniem serii wszystkich mniejszych lub większych wydarzeń w jej dotychczasowym życiu obdarowały ją niesamowitą zdolnością adaptacji. Umiała dostarczyć towarzystwu tego, czego akurat im brakowało. Niemniej jednak nie odbywało się to bez domieszki pedantyzmu. Brenna była uosobieniem chaosu w jej mniemaniu, iskierką nieprzewidywalności, która mogła zagrozić utratą kontroli. Nie umiała przewidzieć jej zachowania. Czasem była nieznośna, zwłaszcza gdy mówiła to, co ślina jej na język przynosiła bez zachowania jakiegokolwiek dobrego smaku konwersacji, niemniej jednak ten szczery uśmiech w akompaniamencie błyszczących oczu miały w sobie coś czarującego. Coś żywego, czego Flintówna w sobie absolutnie nie miała.
Słuchała więc jej monologu, kiwając głową z udawanym rozumieniem i odrobiną współczucia, podczas gdy przygotowywała rzeczy do mycia kociołków. Na całe szczęście i jej wewnętrzną równowagę, uszykowane miały również rękawiczki, które chwilę przed zmoczeniem rąk nałożyła na dłonie. - Tobyego Finleya? - zapytała głosem sugerującym, że nie miała absolutnie pojęcia, kim ów student był i tym bardziej, czy warty był tego całego cyrku z zazdrości, którego sobie urządziły. Gdzie duma tych dziewcząt? Na chwilę zamarła w bezruchu, odwracając głowę przez ramię i mierząc ją spojrzeniem z nutą jakiegoś zainteresowania, aby z przerażeniem stwierdzić, że dorobienie oczyma wyobraźni Gryfonce uszu oraz ogona nie było wcale tak trudne. Może te totemy zwierzęce jednak w jakiś sposób się dopasowywały? - A więc wyszłaś na prowodyra, bo straciłaś nad sobą kontrolę i powaliłaś ją, niczym auror czarnoksiężnika po wyczerpującym pojedynku magicznym?
Dopytała jeszcze z minimalnie dosłyszalną nutą rozbawienia w głosie, podczas gdy na wargach pojawił się cień uśmiechu. Zgarnęła rzeczy i wróciła do ławek, rozkładając je tek, aby obydwie miały do tego dostęp. Skinięciem głowy podziękowała za wskazówkę o rękawiczkach. Oparła się wygodnie na krześle, upewniając się, że spódnica nie podwinęła się zbyt wysoko, natomiast siedziska swojej szlabanowej partnerki nie skomentowała, przesuwając tylko wzrokiem po jej nogach, poprzez talię i aż do otoczonej ciemnymi włosami buzi. Mogłaby być urocza, gdyby chciała. Pokręciła głową na jej słowa, łapiąc za jeden z kociołków i szorując dokładnie, skupiła spojrzenie na podrapanych krawędziach. Szkoła powinna je wymienić.
- Obawiam się, że nie zaskoczę Cię niczym ekscytującym. W pokoju wspólnym był popłoch po meczu, a musiałam przeczytać rozdział i opracować notatki z zielarstwa na następne zajęcia. Bibliotekę już zamknęli, więc robiłam to na jednym z parapetów po patrolu i los chciał, że faktycznie przechadzała się tamtędy Pani Profesor w swoim szlafroku.
Opowiedziała ze wzruszeniem ramion, obracając przedmiotem w dłoniach. Wyjęty przez Brenne glut zalśnił w kandelabrze i skupił na sobie spojrzenie Cynthi, jednak nie na długo. Czy to nie powinno zostać właściwie zutylizowane? - Jest odrobina prawdy w tym, że nasze pokolenie opierając tak wiele podstawowych czynności na magii, zapomina o tym, jak robiło się je rękoma. Trudno się jednak z Tobą nie zgodzić odnośnie do wiader.
Chciała zapytać o powód powstania siniaka na dłoniach, którego dostrzegła wcześniej, ale ugryzła się w język, odstawiając czysty już kociołek i łapiąc za następny, na chwilę tylko patrząc na jej dłonie. - Jak idą Ci przygotowania do egzaminów?
Słuchała więc jej monologu, kiwając głową z udawanym rozumieniem i odrobiną współczucia, podczas gdy przygotowywała rzeczy do mycia kociołków. Na całe szczęście i jej wewnętrzną równowagę, uszykowane miały również rękawiczki, które chwilę przed zmoczeniem rąk nałożyła na dłonie. - Tobyego Finleya? - zapytała głosem sugerującym, że nie miała absolutnie pojęcia, kim ów student był i tym bardziej, czy warty był tego całego cyrku z zazdrości, którego sobie urządziły. Gdzie duma tych dziewcząt? Na chwilę zamarła w bezruchu, odwracając głowę przez ramię i mierząc ją spojrzeniem z nutą jakiegoś zainteresowania, aby z przerażeniem stwierdzić, że dorobienie oczyma wyobraźni Gryfonce uszu oraz ogona nie było wcale tak trudne. Może te totemy zwierzęce jednak w jakiś sposób się dopasowywały? - A więc wyszłaś na prowodyra, bo straciłaś nad sobą kontrolę i powaliłaś ją, niczym auror czarnoksiężnika po wyczerpującym pojedynku magicznym?
Dopytała jeszcze z minimalnie dosłyszalną nutą rozbawienia w głosie, podczas gdy na wargach pojawił się cień uśmiechu. Zgarnęła rzeczy i wróciła do ławek, rozkładając je tek, aby obydwie miały do tego dostęp. Skinięciem głowy podziękowała za wskazówkę o rękawiczkach. Oparła się wygodnie na krześle, upewniając się, że spódnica nie podwinęła się zbyt wysoko, natomiast siedziska swojej szlabanowej partnerki nie skomentowała, przesuwając tylko wzrokiem po jej nogach, poprzez talię i aż do otoczonej ciemnymi włosami buzi. Mogłaby być urocza, gdyby chciała. Pokręciła głową na jej słowa, łapiąc za jeden z kociołków i szorując dokładnie, skupiła spojrzenie na podrapanych krawędziach. Szkoła powinna je wymienić.
- Obawiam się, że nie zaskoczę Cię niczym ekscytującym. W pokoju wspólnym był popłoch po meczu, a musiałam przeczytać rozdział i opracować notatki z zielarstwa na następne zajęcia. Bibliotekę już zamknęli, więc robiłam to na jednym z parapetów po patrolu i los chciał, że faktycznie przechadzała się tamtędy Pani Profesor w swoim szlafroku.
Opowiedziała ze wzruszeniem ramion, obracając przedmiotem w dłoniach. Wyjęty przez Brenne glut zalśnił w kandelabrze i skupił na sobie spojrzenie Cynthi, jednak nie na długo. Czy to nie powinno zostać właściwie zutylizowane? - Jest odrobina prawdy w tym, że nasze pokolenie opierając tak wiele podstawowych czynności na magii, zapomina o tym, jak robiło się je rękoma. Trudno się jednak z Tobą nie zgodzić odnośnie do wiader.
Chciała zapytać o powód powstania siniaka na dłoniach, którego dostrzegła wcześniej, ale ugryzła się w język, odstawiając czysty już kociołek i łapiąc za następny, na chwilę tylko patrząc na jej dłonie. - Jak idą Ci przygotowania do egzaminów?