Nie zakładał, że Camille robiła to celowo. Gdyby sprawa nie była z jego perspektywy nagląca, czekałby na tyle cierpliwie, na ile byłby w stanie. Sytuacja jednak wyglądała tak jak wyglądała. Więź nie pozwalała mu zachować spokoju. Budziła uczucia, z którymi nie był sobie w stanie poradzić. W dodatku, na ile zdążył się już zorientować, w najbliższym czasie mogło być tylko gorzej.
- Jasne. - zgodził się. Na tym mu w końcu zależało. Potrzebował, żeby wreszcie zajęła się jego sprawą, tak jak mu swego czasu obiecała. Nie mógł sobie przecież pozwolić na to, aby zajął się tym jakiś przypadkowy medyk czy klątwołamacz. Wizyta w Mungu mogła okazać się zbyt ryzykowna. Miał zbyt wiele do ukrycia.
Ciężko było przewidzieć reakcje kogoś, kto w danym momencie nie do końca panował nad swoimi emocjami. W tej konkretnej chwili Theon nie trzymał się co prawda najgorzej, ale w ciągu całego dnia potrafił mieć całkiem spore huśtawki nastrojów. W jednej chwili spokojny, w następnej potrafił wybuchnąć złością, która była wynikiem... odczuwanej zazdrości? Nie był w stanie tak do końca tego określić. Bo i niekoniecznie to na co reagował działo się bezpośrednio przy nim. Mógł tylko zakładać.
Biorąc pod uwagę powyższe, niewyciąganie ręki w jego kierunku było opcją po prostu bezpieczniejszą. Mniej ryzykowną dla Camille.
Odeszli w ustronne miejsce. Kolejnych słów jasnowłosej kobiety słuchał uważnie, powoli wypalając skradzionego jej papierosa. Pozwalało mu to zachować pewną trzeźwość umysłu. Koiło nerwy.
Tylko czy takich zalet palenia nie wskazywał każdy uzależniony?
- Co się stało? - powtórzył za nią. - Nic szczególnego. Po prostu udało mi się wleźć na ten pal i zawiesić na nim ten przeklęty wianek. Później... - tutaj się zamyślił, powracając do nie tak odległych przecież wydarzeń. Ledwie z początku maja. - ...to było trochę dziwne. Uczucie euforii? - nie był tak do końca pewien w jaki sposób powinien to opisać. - Pocałowaliśmy się i spędziliśmy na sabacie jeszcze jakiś czas. Nie planowałem tego, wiesz? - zanim kontynuował, na moment umieścił papierosa między wargami. Znów wypuścił dym. - Tak jakby nie byłem wcześniej nią zainteresowany w ten sposób. - powiedział, nie zamierzając zarazem tłumaczyć się ze swojego życia uczuciowego, które obecnie było trochę (bardzo) poplątane. Wszystko wyglądało zupełnie nie tak i nie bardzo był w stanie to odkręcić. Camille nie powinno to jednak w ogóle obchodzić. Nie miało to związku ze sprawą. - A teraz nie mogę wyrzucić jej z głowy. Logicznie myśleć?
Nie bardzo wiedział, w jaki sposób należało jej wytłumaczyć fakt, iż pomocy zaczął szukać tak późno. Przecież nie wypali jej tutaj, że po Beltane spał jakieś 20 dni, a później jeszcze inne sprawy trochę mu utrudniły zajęcie się tą jedną kwestią. Niby palącą, ale jednak ze wszystkim zwlekał całkiem długo. To mogło wcześniej Camille zmylić. Mogło jej pozwolić na błędne założenie, że sprawa nie była tak pilna jak Theon pisał w swoim liście. Listach? Przecież w Mungu każdego dnia pojawiali się czarodzieje, którzy fizycznie oraz pod względem psychicznym nie mogli dłużej czekać.
- Wiesz, na samym początku nie bardzo wiedziałem co to jest, że to kwestia magii, a później ona deklarowała, że sama się tym jakby zajmie? - postanowił skłamać, twierdząc, że tak późna reakcja z jego strony to wina Stelli, która z niczym się nie śpieszyła. Może nie dawało jej się to równie mocno we znaki? - Dopiero po pewnym czasie matka zasugerowała, żebym skontaktował się z Tobą.
I tak też było. W swoim pierwszym liście, Theon powołał się na Jennifer Yaxley, która sama za młodu zajmowała się łamaniem klątw i poleciła synowi skontaktowanie się właśnie z Camille Delacour. Może się znały? Kiedyś miały okazje współpracować? Theon w to nie wnikał. Nie miało to dla niego znaczenia. Poza tym nie chciał też denerwować matki, która i tak zwykła regularnie powtarzać, że jego wybryki kiedyś wpędzą ją w neurastenie pozaklęciową.
- I nie, żadnych duszności. Kaszel.. nie, nie. - nie był pewny o co pytała, ale pozwolił sobie założyć, że gdyby jakieś skutki uboczne wystąpiły, byłby tego świadomy. Z reguły nie dawało się tego przeoczyć, jeśli wywołane zostały one przez magię. - Jedynie męczy mnie trochę ostatnimi czasy bezsenność, ale nie wiem na ile to ma związek?