Może i na początku ten komentarz z wagą dosyć mocno ją zirytował, jednak Camiś wiedział, jak ją uspokoić. Właściwie dla niej było aktualnie istotne tylko jego zdanie, w końcu to on zawsze był przy jej boku, nie jakiś Charles, który zniknął niewiadomo gdzie. - Dziękuję Cami. - Była mu wdzięczna, że zawsze starał się o to, żeby jej humor się nie popsuł, nawet przez takie nic nie znaczące komentarze. Dobrze było mieć świadomość, że co by się nie działo, to zawsze będzie skłonny ją pocieszyć. Dla niej to nie były tylko słowa, naprawdę sporo to znaczyło dla Rudej.
Udało jej się urwać dosyć niewygodny temat dzieci, nie miała pojęcia, co maja w głowie osoby, które myślą, że w wieku dwudziestu jeden lat chciałaby zostać matką, kiedy to miała przed sobą całe życie. To zdecydowanie nie był ten moment, na szczęście Lupin się z nią w tym zgadzał. Właściwie, to zgadzał się ze wszystkim co mówiła, nie widziała w tym nic złego.
Zostali sami. Mogli więc wymienić się swoimi spostrzeżeniami na temat tej całej sytuacji. - Faktycznie, mają coś wspólnego, chociaż ten, którego właśnie poznałeś jest strasznym dupkiem, mówię ci. - Widać było, że Fletcher musiał kiedyś zajść jej za skórę, wolała jednak nie opowiadać o tym w tym momencie.
- Smoook, chciałabym chyba smoka, chociaż może mają demimoza? One są takie słodkie. - Wychyliła się za ladę, żeby zobaczyć, jakie jeszcze pluszaki mają schowane pod ladą.
- Błyskotki są przereklamowane. - Dodała jeszcze. Obserwowała uważnie, jak Cameron sięgał po obręcze. Wiedziała, że jak zawsze na pewno bardzo się będzie starał, żeby mu wyszło. Tyle, że on nie do końca był stworzony, do tych wszystkich sportowych konkurencji. - Nie najgorzej ci poszło, jeden trafiłeś! - Odparła z entuzjazmem, chcąc go pocieszyć, chociaż pewnie nie wyszło jej to specjalnie dobrze.
- Teraz ja. - Oczywiście nie miała zamiaru odpuścić i również chciała spróbować wygrać pluszaka. w rzutach obręczami.
Sukces!
Sukces!
Sukces!