11.12.2023, 16:42 ✶
Londyn, 11 VI 1972
Stasiu, mordo, mordeczko, mordunio, mordini. Twój charakter pisma rozpoznam wszędzie. Opanowałam go do perfekcji wręcz, biorąc pod uwagę, że nikt się nie kapnął, że to nie ty pisałeś własne testy z zielarstwa. Mógłbyś nasrać na kartkę i wiedziałabym, że to od ciebie laurka.
Jeśli chodzi o pogłaskanie po głowie, to ciebie mogę za darmo. Mogę cię nawet przytulić, zrobić kanapki i ululać do snu. Chyba że to nie chodzi o ciebie?
Wracając jednak do wycieczki, plan brzmi naprawdę git, kocham podróże wszelakie; czy opowiadałam ci, jak raz jeden z typów od Madame Fontaine miał przebłysk empatii i mi taką zafundował? Jak nie, to ci przy tej wódzie ogórkowej opowiem.
Mam jednak jedno pytanie. Czy w tym całym Związku Radzieckim to nie jest straszna bieda i ogólnie terror, tyrania i jakiś inny stan umysłu? Wiesz, wjechać to jedno, wyjechać to inna sprawa. Co jak nas dzikusy napadną? Odkryją, że się podajemy - w zasadzie ja się podaje - za jakiegoś Cara Mikołaja, czy który tam obecnie rządzi, a potem nas wsadzą do ichniejszej wersji Azkabanu? Ja słyszałam, że oni mają jakieś kołchozy na Syberii, a wiesz, że ja ledwo przeżywam londyńskie zimy.
A no i co z dokumentami? Chcesz podrobione, czy idziemy do prawdziwego urzędu jak nudziarze?
Pozdro,
Maevs
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —