Gdy wyszłaś na parkiet poczułaś jak muzyka wchodzi w twoje ciało, jak alkohol przejmuje nad nim kontrolę. Skupiłaś się tylko na sobie i na swojej przyjaciółce. Pozwoliłaś nawet kilka razy, aby jakiś mugolski mężczyzna z tobą zatańczył, ale nie chciałaś z nikim rozmawiać, nikogo poznawać. Od razu podkreślałaś, że będzie tylko taniec, tylko wicie ciała w rytm muzyki. Kontrolowałaś z ciężką głową opatuloną przyjemnym odurzeniem alkoholu to, czy Olivia jest gdzieś blisko. Nie za bardzo zwracałaś uwagę na to kto był przy tobie, jak wyglądał ten, który chciał z tobą zatańczyć, pragnęłaś tylko zapomnieć. Na chwilę. Na drobną sekundę o Augustusie, o jego dłoniach na twoim ciele, o tym jak ściskał twoje uda, całował usta. Nie chciałaś, aby to do ciebie wracało, chciałaś myśleć o lepkich łapach obcych mężczyzn, o tym, że Olivia była blisko i chciała ci pomóc. Wiedziałaś, że zrobisz swoje, ale cholernie dobrze było ci słuchać jej słów, ostrych wywodów na temat tego, że Rookwood mógł być fałszywą, zdradziecką świnią, że tak naprawdę cały czas cię oszukiwał, że szukał łatwego seksu nic poza tym. Nie potrafiłaś jedynie zrozumieć tego, że twoje serce tak bardzo rwie się do niego, tak bardzo go pragnie. Próbowałaś opanować emocje, próbowałaś nie płakać i nawet dobrze ci to wychodziło. Może już wylałaś odpowiednią ilość łez, aby zastąpić je swoją obojętnością?
W końcu zdyszana, odrobinę szczęśliwa, odrobinę otrzeźwiała wróciłaś z Quirke do stolików, do zacisza, gdzie muzyka była delikatnie stonowana, nadal bębniła, nadal grała, ale mniej niż na parkiecie. Gdy Olivia zniknęła ty obserwowałaś ludzi, patrzyłaś na mężczyzn i kobiety, szczęśliwych, roześmianych, nikt nie płakał, nikt nie dramatyzował. Jedynie ty byłaś kłębkiem nerwów, który chciał się rozluźnić. Teraz nie myślałaś o tym, że twoja przyjaciółka miała tez problemy, wiedziałaś jednak, że jak ruda będzie potrzebować ciebie w swoim życiu to wyrwiesz się nawet ze spotkania biznesowego, czy też z jakiejś randki jeśli do jakiejś kiedykolwiek jeszcze dojdzie i polecisz do niej nawet na skrzydłach – mimo, że masz lęk wysokości. W końcu dziewczyna wróciła do stolika, a na nim pojawiły się dwa skręty. Mimowolnie uśmiechnęłaś się do niej i usiadłaś wygodniej, bardziej rozluźniona.
– Dziękuję – odpowiedziałaś i przyciągnęłaś ją do siebie przytulając mocno. – Nie masz pojęcia jak ja cię kocham – wymruczałaś z zadowoleniem. Oh, tak, Olivia to była twoja miłość, ale taka przyjacielska, siostrzana wręcz.