Avelina nigdy nie myślała o tej sytuacji, była dzieckiem jak to się stało. Miała wtedy w głowie watę cukrową i podniebne akrobacje ludzi, którzy wyglądali jakby latali. Niesamowity widok, niesamowite przeżycie. Świetnie bawiła się jak na scenę wyszły klauni i rozśmieszali swoimi występami ludźmi. Jak jacyś ekscentryczni mężczyźni wychodzili z pułapek niemożliwych do opuszczenia. Było jej wtedy dobrze, przyjemnie i szczęśliwie. Tragedia ojca nie była dla niej ważna, a jeszcze potem poszła kilka razy na te występy, bo miała jeszcze ciotki, które chciały ją zabierać w takie miejsca.
– Tak, niestety jestem tym człowiekiem, który siedział głównie z nosem w książkach i bibliotece – zaśmiała się cicho drapiąc się w tył głowy. Uśmiech nie schodził jej z ust, ale czasami nadal żałowała, że nie przyłożyła się bardziej do relacji z ludźmi i szalonych eskapad do Zakazanego Lasu. Często tchórzyła. Jedynym jej występkiem było na czwartym roku zakradnięcie się do szklarni, gdzie dostała szlaban od Augustsua. – Lubiłam książki, nigdy nie zawodziły. Moi przyjaciele to głównie byli przyjaciele mojej kuzynki. Mało kiedy zawierałam przyjaźnie. Kilka osób wykorzystywało moją wiedzę o transmutacji i przyrodzie, ale w zamian uczyli mnie pojedynków, bo one kiepsko mi szły. Potem odbyłam kilka kursów w Paryżu, ale nadal jeszcze się doszkalam, jeżdżę na różne spotkania i czytam sporo książek i artykułów naukowych – wyjaśniła. – A ty chodziłeś do szkoły? Od zawsze pracujesz w cyrku, czy wcześniej jednak miałeś życie wśród normalsów – zapytała, a zaraz potem ugryzła trochę drożdżówki i zapiła kawą. Uwielbiała czarną, gorzką kawę. Była wyśmienita do słodkości.
Gdy wspomniał o tym, że jest to niebiańskie miejsce sama rozejrzała się po wnętrzu. Miał racje, bardzo podziwiała Nore. Zawsze chciała ją jakoś wesprzeć w prowadzeniu tego miejsca, ale sama też musiała na sobie się skupić, aby nie zostać na starość z niczym.
– Nora szuka pomocy do cukierni. Nie chciałbyś jej polecić, aby mogła tu dorobić? – spojrzała na niego z ciekawością. – Myślę, że Nora jakoś by sobie poradziła z brakiem umiejętności czytania – ożywiła się lekko. – Chyba, że nie chcesz się dzielić waszą kucharką – zaśmiała się cicho. – Nie wiem, czy Nora jest dzisiaj w pracy, ale wiesz już gdzie to jest będziesz mógł wysłać do niej sowę – dodała jeszcze.