Może to był brak zainteresowania, bo Rosiera interesowały tylko jego projekty i piękno – nie wiedziała tego i prawdę mówiąc, to wcale się nad tym nie zastanawiała. Prawdą było, że ceniła sobie swoją prywatność i bardzo wątpliwe było, by miała się teraz zacząć zwierzać Chrisowi, kiedy tak naprawdę było to spotkanie biznesowe. Ale były szczegóły, których pominąć się nie dało: jak właśnie to, że schudła, że miała blizny, których wcześniej nie miała, że na prawym policzku widniała dość świeża, cienka rana, a na serdecznym palcu lewej dłoni nie było żadnego pierścionka – pytanie tylko, czy usłyszał, że na początku maja się zaręczyła. Nie zamierzała tego jednak komentować i tak naprawdę to była całkiem wdzięczna, że Christopher nic na ten temat nie powiedział.
- Na pewno zapewniłoby to odrobinę więcej rozgłosu i zdjęć twoich pięknych kreacji. Czasami odrobina kontrolowanego skandalu nie zaszkodzi – odparła i nawet leciutko puściła do niego oko. Rzecz jasna wcale nie chodziło jej o to, by Sarah wrzucić tutaj na minę, przyszła jej do głowy całkowicie neutralnie i w dobrej wierze. Bo przynajmniej na niej uroda dziewczyny zrobiła wrażenie.
Wraz z asystentką Chrisa schowała się za parawanem, nie czując wstydu przed rozebraniem się przed obcą kobietą, która pomogła jej się ubrać w jedną z sukien. Zrobiła dokładnie tak jak zażyczył sobie blondyn – przeszła się po jego pracowni, a w szpilkach chodzić umiała, sama przejrzała się w lustrze. Później skorzystała z pomocy Jennifer, by ściągnąć wrzosową suknie i przymierzyć tę ognistą, nieskończoną, którą pan projektant musiał dosklejać zaklęciem. Victoria znacznie lepiej czuła się w tej drugiej. Wciąż jednak sądziła, że to może nie być to.
- Dobra, niech ci będzie, wygrałeś – powiedziała to trochę zaczepnie, bo się z nim droczyła. Gdyby nie chciała, to by jej żadną siłą nie namówił – była zbyt uparta, chociaż nie tak często to okazywała. - Nadal sądzę, że czarna będzie lepsza. Chętnie ją przymierze jak skończysz – odparła i zdaje się że mieli tutaj zgodę: jak będzie gotowa, to Chris podejmie ostateczną decyzję.
Victoria potrzebowała znowu pomocy panny Ward, żeby się przebrać już do swoich ubrań, porozmawiała jeszcze trochę z Chrisem, a nim wyszła zapytała jeszcze tylko:
- Chris? Nie chcesz się któregoś dnia umówić na kawę?
I wyszła.