• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits

1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#2
12.12.2023, 20:36  ✶  
Ministerstwo Magii to była sprawnie działająca, regularnie oliwiona maszynę, o którą dbali wszyscy, którzy mieli zaszczyt pracować w jego gmachu. Powiedział nikt nigdy. A już na pewno nie Macmillan. Owszem, łatwo było ulec temu złudzeniu; rząd i pracownicy z biegiem lat nauczyli się ukrywać wady obecnego systemu. Jednak gdy po szczeblach hierarchii co poniektórych departamentów zaczynali się piąć ludzie, którzy robili wszystko według podręcznika, stosując się do oficjalnych zasad... Wtedy wszelkie niedociągnięcia i nadużycia momentalnie rzucały się w oczy.

Sebastian dosyć szybko zdał sobie sprawę, że regulaminy były w dużej mierze sugestiami, a poszczególne etapy pewnych procedur można było zamieniać miejscami, tak aby „ułatwić sobie życie”. Nie potrafił się do tego zmusić. Tak samo nie znosił przekupstwa i wykorzystywania znajomości, aby przyspieszyć pewne sprawy. Chociaż tyle dobrego, że i tak nie postawiono go w sytuacji, w której musiałby działać wbrew swojemu sumieniu. Był introwertykiem, w kafeterii przesiadywał samotnie, a gdy już ktoś się do niego dosiadł, to zapewne łaknął towarzystwa drugiego człowieka jeszcze mniej od niego. Chociaż i od tej zasady były wyjątki.

Polityczne płotki nie podlizywały mu się, nie wysyłano mu czekoladek, nie zostawiano na recepcji bukietów kwiatów. Nawet jego szafka świeciła pustkami, gdy starsi stażem pracownicy mogli pochwalić się kolekcją alkoholi otrzymanych w ramach „bardzo chętnej pomocy”. Do niedawna Sebastian cieszył się z takiego stanu rzeczy. A potem okazało się, że przez swą bierność sam stał się pionkiem w czyjejś grze. I takim oto sposobem został posłany do Edynburga, żeby pomóc jakiemuś aurorowi.

Podejrzenie egzorcyzmów mówili, przecież i tak się w tym babrzesz w wolnym czasie, mówili, powtarzał Macmillan, przerzucając kolejną stronę w modlitewniku. Kobieta siedząca naprzeciwko niego w przedziale wpatrywała się w okno, przesuwając palce po kolejnych paciorkach mugolskiego różańca. Na początku podróży odbył z nią krótką rozmowę – przez czarną szatę pomyliła go z księdzem. Nie wyprowadził jej z błędu; tak było łatwiej. Poza tym nie miał nic przeciwko rozmowie ze starszą kobietą. Wiek przynosił niekiedy większą wiedzę niż największe doświadczenie zdobyte w młodym wieku. Donośne pogwizdywanie pociągu po niedługim czasie zapowiedziało przystanek na pobliskiej stacji.

— Moody, Moody, Moody — powtarzał pod nosem, jakby obawiał się, że nazwisko wypadnie mu z głowy.

Wraz z innymi pasażerami czekał przy wyjściu z pociągu, aż ktoś bardziej obeznany z mechanizmem drzwi postanowi je uchylić. Tym kimś okazała się nastolatka w okularach przeciwsłonecznych, która szarpnęła mocno parę razy, a po chwili wylądowała na peronie. Sebastian ruszył w jej ślady z szerokim uśmiechem na ustach, puszczając wcześniej przodem kilku starszych pasażerów.

W Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów chyba pracowało paru Moodych. Może nawet przewinęło się przez jego czasy szkolne? Sebastian nie miał w głowie całej kroniki Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Nawet na wpół rozmyte wizje przeszłości nie przygotowały go na ujrzenie na własne oczy tego absolutnego chada, jakim był Alastor Moody. Na szczęście dosyć charakterystyczny mundur Aurora wypatrzył stosunkowo prędko.

— Hmm? — Zmarszczył brwi po krótkim uściśnięciu dłoni. Próbował wyczytać z ruchu warg, o co mogło mu chodzić. Nie zidentyfikował jednak nawet jednego słowa, toteż po prostu wpatrywał się uważnie w usta Alastora. — Co? — Poderwał wzrok nieco wyżej, gdy chłopak znowu się odezwał. Zerknął na swój bagaż, który trzymał za rączkę. — Ach, tak. Dziękuję.

Przekazał walizkę aurorowi. Wątpił, aby udźwignięcie go stanowiło dla niego duży problem. Nie był ślepy, postura Moody'ego jasno wskazywała, że nie należał do tych detektywów, którzy spędzali popołudnia, wcinając makowca w gabinecie. Powoli ruszyli w stronę wyjścia, torując sobie drogę przez tłum mugoli. Obserwując Alastora stanowiącego przód ich dwuosobowego pochodu, w głowie Sebastiana mimowolnie zawitało wspomnienie marmurowych posągów rozsianych po miejscach kultu w całej Anglii.

— Uff... W końcu. Tu jest nieco spokojniej — ucieszył się Sebastian, gdy wydostali się z zatłoczonego peronu. — Sebastian Macmillan. Biuro Rejestracji Post-istot i ich historii. — Uśmiechnął się minimalnie do Alastora. Nie przejmował się, że mijający ich ludzie mogli rzucić w jego stronę zdziwione spojrzenie. I tak by się nie domyślili, o co chodzi. — Miło poznać. Pomimo okoliczności. Pewnie wasz departament wolałby to załatwić... We własnym gronie?

Jak do tej pory nie współpracował zbyt często z Departamentem Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Praca w Biurze Rejestracji była w gruncie rzeczy papierkowa, a delegacje polegały w dużej mierze na przeszukiwaniu archiwów i rozmowach z okolicznymi historykami. W takie sprawy Biuro Aurorów raczej się nie angażowała. Teraz jest inaczej, zdał sobie sprawę. Nie był tutaj aby stworzyć czyjeś akta, a odwalić robotę egzorcysty. Nawet jeśli oficjalnie nie został na niego jeszcze mianowany.

— Co... Co właściwie wzbudziło wasze... Twoje podejrzenia? — spytał z zaciekawieniem, zrównując tempo chodzenia z Alastorem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2465), Sebastian Macmillan (2548)




Wiadomości w tym wątku
1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Alastor Moody - 03.12.2023, 21:24
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Sebastian Macmillan - 12.12.2023, 20:36
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Alastor Moody - 23.12.2023, 19:18
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Sebastian Macmillan - 04.01.2024, 03:18
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Alastor Moody - 22.04.2024, 09:54
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Sebastian Macmillan - 02.05.2024, 00:03
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Alastor Moody - 29.07.2024, 00:56
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Sebastian Macmillan - 29.07.2024, 23:15
RE: 1967 | In the shadows of the haunted halls, our destiny awaits - przez Alastor Moody - 09.07.2025, 00:47
Sebastian Macmillan - przez Alastor Moody - 28.03.2026, 17:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa