Posługiwanie się darem jasnowidzenia nie zawsze pozwalało odczytać zamiary drugiego człowieka, a jeśli już to miało miejsce to nie zawsze było niosło to za sobą ładunek pozytywnych emocji. Sięgnięcie swoim darem ku Olivii pokazało mu więcej, niż chciał i powinien był ujrzeć. Nie musiał pytać, co ujrzała w płomieniach. Odczuwany przez nią silny strach i psychiczny ból sprawił, że zaczęła rzewnie płakać. Nie chciał żeby płakała. Cała ta zabawa straciła na znaczeniu. Chciał zaopiekować się nią, zadbać o jej samopoczucie i jeśli będzie chciała z nim porozmawiać to zawsze jej wysłucha. Jeśli nie będzie chciała mu się zwierzyć to może po prostu być obok niej. Pod żadnym pozorem nie powinien zdradzać się z tym, czego się dowiedział. Wymagało to sporo wyczucia i należytej interpretacji.
Poczuł się przytłoczony tym wszystko, co udało mu się ujrzeć. Sam widok rzucającej się do ucieczki zapłakanej Olivii, przepychającej się wśród ludzi i potykającej się o korzenie w drodze do świstoklika do Londynu. Rozpoznawał front Dziurawego Kotła, choć na razie nie rozpoznawał miejsca, do którego biegła jego przyjaciółka. Była to prawdziwa melina, jedna z wielu jakie najpewniej są Nokturnie. To było jego pierwsze skojarzenie. Na Nokturn się nie zapuszczał.
Czasami przyszłość można było zmienić. Tu nie ważyły się losy świata aby taka ingerencja z jego strony miała mieć katastrofalne konsekwencje. Nie doświadczył tych wizji aby na to pozwolić. Olivia nie powinna trafić w to obrzydliwe, obskurne miejsce, aby upijając się wódką, palić papierosy i ćpać. Postanowił spróbować temu zapobiec.
Podszedł do zapłakanej przyjaciółki, wyciągając ku niej ramiona z zamiarem zamknięcia jej w objęciach. Przytulił ją do siebie z wyczuciem, jednak też z pewną dozą stanowczości. Pozwolił na to aby zalewała mu łzami koszulę i marynarkę. Dotknął dłonią jej ognistych włosów w uspokajającym geście.— Zabiorę cię stąd i zaopiekuję się tobą. — Przemawiał do niej uspokajająco. Najbliższe kilka godzin powinna spędzić z nim, pod jego opieką. Jeśli nie będzie protestować to zabierze ją do swojego mieszkania, w którym poda jej herbatę i zapali uspokajające kadzidło oraz będzie z nią siedzieć. To już nawet nie miało związku z tym, co ona ujrzała w płomieniach. Po prostu tak należało postąpić. Olivia jest jego przyjaciółką i zawsze mogła na niego liczyć.