20.11.2022, 12:18 ✶
Wzdrygnął się na myśl o rozklejaniu twarzy czarodziejów. Głęboko westchnął a jego mina i postawa nie pasowała do tego dnia. Żałował, że nikt nie traktował jego obaw poważnie. Jak rodzice mogą się tym nie przejmować?! Musi porozmawiać o tym z Cynthią, może ona będzie miała bardziej dorosły punkt widzenia i go zrozumie. Tak bardzo tego potrzebował!
Reakcja Layli była tym, czego oczekiwał po rodzicach. Otworzył szeroko oczy i od razu się ożywił. Ze smętnego dwunastolatka zmienił się w bardzo przejętego i zaangażowanego w swojej opowieści.
- Ja nie żartuję, mówię poważnie. Nie chcę cię straszyć ale taka jest prawda. - pochylał się w jej stronę i jej żywiołowo zaczął streszczać to, czego się już dowiedział.
- Starsi koledzy mi dużo o tym opowiadali i byli bardzo poważni. Mówili, że w szkole w opuszczonej łazience siedzi duch Marty Warren. I ona zginęła w szkole! Nikt nie wie kto ją zabił i nie zamknęli za to Hogwartu. Uwierzysz? Uwierzysz w to, że ona tam umarła? W łazience! - to było dla niego przerażające. Teraz zaczyna rozumieć czemu dziewczyny chodzą do toalety w kilka osób. Może one też się boją wchodzić samotnie bo je coś zabije? Głupio było mu ciągnąć Baldura do łazienki za każdym razem kiedy chciał siku. To wszystko było takie niedorzeczne.
- I wiesz co, ja poszedłem tam w końcu. Wiesz, chciałem zobaczyć czy sobie ze mnie nie żartują, nie jestem głupkiem. - był odważny, chciałby usłyszeć pochwałę jednak rodzice na te wieści wznieśli oczy ku niebu i stwierdzili, że nie ma o czym myśleć tylko o jakimś starym duchu, który już zbzikował po tylu latach nieżycia.
- I ona tam była. Na brodę Merlina, wiesz jaka ona jest smutna? Ona tak strasznie piszczy i jęczy, krzyczy, płacze i nie wychodzi z tej łazienki. Zadałem jej jedno pytanie i zaczęła płakać tak głośno, że przez dwa dni nie słyszałem na jedno ucho, a witraż syrenki trochę popękał. - opisał krótko swoje doświadczenie z duchem dziewczyny. W tych latach Castiel był wyjątkowo wrażliwym chłopcem. Nie wyrobił w sobie jeszcze tej odporności i chłodnego patrzenia na sytuację. Nie umiał się dystansować bo całym sobą angażował się w to, czego doświadczał.
Reakcja Layli była tym, czego oczekiwał po rodzicach. Otworzył szeroko oczy i od razu się ożywił. Ze smętnego dwunastolatka zmienił się w bardzo przejętego i zaangażowanego w swojej opowieści.
- Ja nie żartuję, mówię poważnie. Nie chcę cię straszyć ale taka jest prawda. - pochylał się w jej stronę i jej żywiołowo zaczął streszczać to, czego się już dowiedział.
- Starsi koledzy mi dużo o tym opowiadali i byli bardzo poważni. Mówili, że w szkole w opuszczonej łazience siedzi duch Marty Warren. I ona zginęła w szkole! Nikt nie wie kto ją zabił i nie zamknęli za to Hogwartu. Uwierzysz? Uwierzysz w to, że ona tam umarła? W łazience! - to było dla niego przerażające. Teraz zaczyna rozumieć czemu dziewczyny chodzą do toalety w kilka osób. Może one też się boją wchodzić samotnie bo je coś zabije? Głupio było mu ciągnąć Baldura do łazienki za każdym razem kiedy chciał siku. To wszystko było takie niedorzeczne.
- I wiesz co, ja poszedłem tam w końcu. Wiesz, chciałem zobaczyć czy sobie ze mnie nie żartują, nie jestem głupkiem. - był odważny, chciałby usłyszeć pochwałę jednak rodzice na te wieści wznieśli oczy ku niebu i stwierdzili, że nie ma o czym myśleć tylko o jakimś starym duchu, który już zbzikował po tylu latach nieżycia.
- I ona tam była. Na brodę Merlina, wiesz jaka ona jest smutna? Ona tak strasznie piszczy i jęczy, krzyczy, płacze i nie wychodzi z tej łazienki. Zadałem jej jedno pytanie i zaczęła płakać tak głośno, że przez dwa dni nie słyszałem na jedno ucho, a witraż syrenki trochę popękał. - opisał krótko swoje doświadczenie z duchem dziewczyny. W tych latach Castiel był wyjątkowo wrażliwym chłopcem. Nie wyrobił w sobie jeszcze tej odporności i chłodnego patrzenia na sytuację. Nie umiał się dystansować bo całym sobą angażował się w to, czego doświadczał.