Rudej zupełnie to nie przeszkadzało. Nie była osobą, którą interesowały pieniądze, szczególnie, że sama miała ich w brud, dla niej liczyło się to, jakim wspaniałym człowiekiem był Cameron i to, że akceptował ją w całej okazałości. Nie była łatwym człowiekiem, zupełnie przeciwnie. Miewała swoje wybuchy nastrojów, zupełnie niepotrzebne, była uparta jak osioł, a do tego niezbyt rozsądna, często zdarzało jej się ryzykować, bo lubiła czuć adrenalinę. Cameron nadal trwał przy niej mimo tego trudnego charakteru, wiele to dla niej znaczyło, opiekował się nią, kiedy musiała lizać rany. Nie mogła sobie wyobrazić nikogo lepszego od niego u swojego boku, nikt nie był w stanie mu dorównać. Przynajmniej zdaniem panny Wood.
- Nie trochę, tylko tak na maksa wiesz, nie ma nikogo bardziej zajebistego od ciebie. - Wyszczerzyła się do niego pokazując swoje niemalże wszystkie zęby. Cieszyło ją to, że zaczął widzieć to, że jest naprawdę cudownym człowiekiem. Miała wrażenie, że ostatnio Lupinowi wzrosła pewność siebie, czyżby miała na to jakiś wpływ? Miała nadzieję, że tak. Przecież nie bez powodu powtarzała mu, jaki to on nie jest cudowny.
- Oj tam procedury, praktyka była ważniejsza, a w przeciwieństwie do ciebie mam wspaniałą mentorkę. - Nie zamierzała umniejszać w tym zasług Brenny, bo uważała, że tylko dzięki niej tak sobie wspaniale radzi. - Rodzina prowadzi, pomagałam im ostatnio na którychś wakacjach jeszcze w czasie szkoły, nie jestem rekinem biznesu Cameron. - W przeciwieństwie do niego nie widziała siebie jako przedsiębiorcy. Zdecydowanie wolała działać, nie myśleć, gdyby padło na nią to pewnie w rok doprowadziłaby rodzinny biznes do ogromnej klęski.
- To chodźmy, może sabaty znowu będą mi się dobrze kojarzyć. - Po Beltane miała do nich lekki dystans, bo to co się tam wydarzyło uziemiło ją na miesiąc, mimo wszystko nie mogła sobie odpuścić kolejnego. Lubiła te spędy, gdzie można było spotkać naprawdę dziwnych ludzi.
- Co byś zjadł? - Jej było to zupełnie obojętne, bardziej chętnie by po prostu się ochłodziła, czy ukoiła pragnienie. - Tak naprawdę, to nie do końca, nigdy nie przywiązywałam do tego wagi. - W przeciwieństwie do Lupina ona nie przejmowała się takimi przyziemnymi rzeczami jak ceny, no nigdy nie musiała tego robić. Zapewne po tej uwadze zacznie to robić z samej ciekawości.