Wood czuła, że bez Camerona by sobie nie poradziła. Wspierał ją gdy była naprawdę cieniem samej siebie, kiedy po Beltane nie mogła się pozbierać, bo poczuła, że jest słaba, niewystarczająca. Pomógł jej dojść do siebie, był ciągle obok, gdy potrzebowała tego najbardziej. Naprawdę doceniała jego wsparcie i była pewna, że chce, żeby był obok niej zawsze. Nigdy nie była bardziej pewna, żadnej rzeczy w swoim życiu. Miała nadzieję, że myśli podobnie, bo przez te kilka ostatnich miesięcy zbliżyli się do siebie bardzo, tak bardzo, że dla niej nie liczył się już nikt inny. Bała się jednak, że on może mieć inne zdanie, próbowała wyczuć, czy i on nieco zmienił swoje podejście. Wydawało jej się, że przez ten czas bardzo dojrzeli i może też ona sama zaczynała rozumieć, co naprawdę w życiu jest ważne.
- Poradzisz sobie z nią, jak ze wszystkim. Wiesz, że jesteś najlepszy, prawda? Masz nigdy o tym nie zapominać. - Nawet podczas spotkań z tą jędzą, co mu tak utrudniała życie.
- Dlaczego tylko teoretycznie? - Nie byłaby sobą, gdyby nie zapytała. Wizja wspólnego biznesu wydawała się jej być naprawdę atrakcyjna, chociaż nie do końca wiedziała, co ona miałaby tam robić. Nie była najlepsza w takich rzeczach, pewnie pokłóciłaby się z którymś z klientów i tyle by z tego było, nie miała anielskiej cierpliwości, jak jej ojciec, zdecydowanie bardziej przypominała swoją matkę. - Jakim cudem masz na to wszystko czas Camiś? - Podziwiała go ogromnie za to zaangażowanie, jej by się pewnie nie chciało, a on robił to wszystko z taką lekkością. - Jak widać masz pojęcie o prowadzeniu swojej działalności, jak mi się znudzi praca w BUMie, to będziemy mogli się tym zainteresować, chociaż mam pewne obawy, że wtedy będziesz już bardzo znanym i cenionym uzdrowicielem. - Uważała, że istotne było, aby rozwijał swój dar, wierzyła bowiem, że Lupin jest ogromnie utalentowany i czeka go wspaniała kariera. Będzie się mogła wszędzie nim chwalić.
Ruda całkiem zgrabnie przepychała się przez ten wszechobecny tłum. Bardzo mocno trzymała Camerona za dłoń i ciągnęła za sobą, aby przypadkiem go nie zgubić. Szkoda by było, żeby się tu teraz musieli szukać. Chciała właśnie z nim spędzić cały ten czas, nie bez powodu przecież przyszli tu razem. Szkoda, że sabat tym razem był inny niż zazwyczaj, bo chętnie wyruszyłaby w nocy na poszukiwanie kwiatu paproci, Lupin na pewno wiedział, jak on wyglądał, więc mogłoby im to pójść całkiem sprawnie. Byli zupełnymi przeciwieństwami, ale miała wrażenie, że dzięki temu się tak wspaniale uzupełniali i razem mogli osiągnąć wiele.
- Może to nie kebab, ale bułka z kiełbasą też nie brzmi źle. - Zresztą kebab najbardziej smakował w środku nocy po porządnej imprezie, a oni dzisiaj byli wyjątkowo trzeźwi. - Nic tradycyjnego, kiełbasa jest dobrym pomysłem. - Znając kapłanki na pewno coś dodały do tych swoich wyrobów, a dobrze jej się spędzało ten dzień z trzeźwym umysłem.
Wybrała już nawet kiełbasę, która wydawała się być idealna dla niej. Spieczona niemalże na węgiel, taka jaką lubiła najbardziej, polana keczupem na pewno byłaby wspaniała, jednak wtedy usłyszała słowa Camerona. Ton jego głosu był całkiem spokojny, czyżby przyzwyczaił się do tego, że dziennikarze na nich polują? Przy Heather stawało się to codziennością, musiał do tego przywyknąć. - Mniejsza o to, nie jest istotne skąd są, ważne, że nas zobaczyli. - Musiała dbać o to, aby czytelnicy magicznych magazynów o niej nie zapominali. Może i jej kariera była dosyć krótka, jednak bardzo huczna i zależało jej na tym, aby nadal pozostawała na językach, dobrze jej było z tą sławą.
Lupin zabrał jej demimoza, co spowodowało krótkie skonfundowanie na jej twarzy, nie wiedziała dlaczego to zrobił. - Na sesję zdjęciową zawsze jestem gotowa mój drogi. - Szepnęła mu jeszcze na ucho.
Nie zamierzała jednak wyjść z kolejki po to jedzenie, w której stali już dłuższą chwilę. Udało jej się dostać tą swoją wymarzoną kiełbasę, drugą wzięła też dla swojego narzeczonego. Dołączyła do niego, kiedy ustawiał się do zdjęcia, swoją drogą wyglądał całkiem słodko z tym demimozem w ramionach, który wyglądał jak wyrośnięte dziecko. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, bo ten widok naprawdę ją rozczulił. Tyle, że ona teraz stała przed nim z dwoma bułkami z kiełbasą, cóż, nie pozostawało jej nic innego jak do niego dołączyć, zaczęła machać jedną z kiełbas w stronę reporterów. Na pewno będzie to całkiem urocze ujęcie.