Podjęte przez jego brata próby wygrania dla chłopców maskotek zakończyły się wielkim sukcesem, biorąc pod uwagę fakt, że Eryk oddał trzy celne strzały i zdobył dla synów Augustusa i Imogen największego pluszaka. Natomiast jemu poszło dużo gorzej i jedynie wygrał najmniejszą maskotkę.
— Wujek wygrał dla was tę ogromną maskotkę. Zastanówcie się, jakie chcecie zwierzę albo magiczne stworzenie. Nie okazałem się tak dobry w tej konkurencji jak wasz wujek i dlatego powinniście poprosić go o to, aby wygrał dla Was drugą taką zabawkę. — Zwrócił się do chłopców, którzy powinni się zdecydować na to o jaką zabawkę ma dla nich poprosić zwycięzca w tej konkurencji. Starając się zapobiec kłótni o różnice w gabarytach zabawki i to, kto powinien zostać jej właścicielem, wplątał Eryka w kolejne próby zdobycia drugiej takiej. — Ta najmniejsza będzie dla waszej siostry. — Zadecydował o tym do kogo trafi wybrany przez niego pluszowy jednorożec. Przekazał go swojemu synowi.
Chesterowi zadrgała nieznacznie brew na szczebiotanie swojego wnuka o incydencie powstałym przez częściowo udaremnioną przez niego próbę kradzieży i napastowaniem go przez tego obscenicznie ubranego mężczyznę, którego miał zamiar w dniu jutrzejszym zastać w areszcie. Mruknął z niezadowoleniem. Słowa dotyczące posiadania przez niego dziewczyny również nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości.
— Słuchaj mamy, ma rację. — Zwrócił się do Ramsesa odnośnie tego rzekomego posiadania chłopaka. Jest ostatnią osobą, którą można posądzać o utrzymanie seksualnych stosunków z mężczyznami. Sama tego rodzaju myśl napawała go obrzydzeniem. — Moją dziewczyną była wasza babcia. — Postanowił sprostować całą sytuację w sposób zgodny z prawdą, jednocześnie bez ujawniania swoim bliskim tego, że faktycznie poznał piękną kobietę, której zamierzał niebawem dotrzymać towarzystwa. Udzielenie takiej odpowiedzi uchroniło go też przez zadawanymi mu pytaniami, które mogłyby paść gdyby zdecydował się powiedzieć cokolwiek innego. Po dzieciach trudno spodziewać się dyskrecji, jednak liczył na takową ze strony swojego brata.
— Wybaczcie, ale muszę was opuścić. — Zwrócił się do swojego brata, drugiego syna, stojącej przy jego boku żony oraz ich dzieci. O planach na resztę tego sabatu zdawał się wiedzieć wyłącznie jego brat i tak powinno pozostać. Przynajmniej do czasu dopóki sam nie postanowi powiedzieć czegokolwiek członkom swojej rodziny. Skinął im głową, po czym oddalił się w stronę ognisk. Zamierzał spojrzeć w płomienie oraz znaleźć w pobliżu ognisk Camille. O ile tam jeszcze będzie.
!płomienie