24.12.2023, 01:01 ✶
Choć sądziłem, że zażegnałem częściowo spięcie pomiędzy mną a Imogen, to wcale nie byłem chociażby o milimetr bliżej do tego. Nieświadomy mniej lub bardziej, co też moja małżonka ma w swojej głowie, obserwowałem z niechęcią jej fanaberię z pozbyciem się obuwia. Bardzo zresztą nieeleganckie, pozbawione szyku i dobrego smaku, a mimo to szła z butami w ręku, dumnie, jak gdyby nigdy nic. Nie łączyłem tego tak bardzo z mimi występkami, jak z faktem jej bycia w ciąży, co, już miałem niejednokrotnie okazję się przekonać, sprawiało, że potrafiła mieć naprawdę niedorzeczne zachcianki, które w przeważającej większości musiałem znosić, a nawet realizować. Cóż, na pewno nie zamierzałem przejmować od niej obuwia. Niech sobie sama je nosi, a najlepiej na powrót założy na swoje stopy, które, w moim wymagjącym świecie, powinny teraz tkwić na nich i zakrywać ich większość. Bose stopy małżonki powinny być przeznaczone tylko i wyłącznie dla moich oczu... Czemu ona mi to robiła??? Zrobiłem niezadowoloną minę, ale nie powiedziałem nic.
Szczególnie kiedy groziła mi zdradą z moją własną potencjalną kochanką. To już kompletnie wydawało mi się być totalną fikcję, bo niby od kiedy moja małżonka miałaby jakiekolwiek dewiacyjne pomysły z kontetem erotycznym. Była niewinną, ale dumną stateczną kobietą, a nie jakąś pierwszą lepszą panienką z pospulstwa, żeby uciekać się do homoseksualnych występków, a jednak... stanął mi przed oczami obraz Imogen z aveliną. Niezbyt intensywnie zarysowany, ale niepokojący. Nie chciałem by się jeszcze kiedykolwiek widywały, a co dopiero dotykały. Nie, nawet nie pozwalałem sobie na jakiekolwiek szczegóły w tym zestawieniu. Po prostu nie. Imogen tylko robiła mi na złość takim gadaniem.
Wpatrywałem się w nią, próbując odczytać jej prawdziwe myśli. Nie byłem w stanie przejść do porządku dziennego z jakąkolwiek wizją jej zdrady, czy to z pierwszym lepszym mężczyzną, czy z moją niedoszłą kochanką. Należała do mnie i tak miało pozostać. Nie zamierzałem się nią dzielić z nikim, nawet jeśli miałby to być Ojciec, wuj Eryk czy sam Czarny Pan. Za nic w świecie! I dokładnie to mogła odczytać z mojego spojrzenia, o ie w ogóle się we mnie wptrywała.
Ja z kolei w nią usilnie, bo nie chciałem znowu spojrzeć w kierunku Aveliny. Widziałem ją z tym Alexem, szli ramię w ramię, co prawda, Avelina nie była zbyt zadowolona, wręcz przeciwnie - smutna, ale jednak ktoś tam obok niej był i cholernie mnie to wkurwiało. Miałem ochotę coś zniszczyć, nawrzeszczeć, a najlepiej iść i zbić tego typa na kwaśne jabłko, ale niestety musiałem trzymać nerwy na wodzy, choć nie było mi z tym po drodze. Próbowałem więc to wszystko przelac w innym kierunku, szczególnie że Imogen była tuż obok, robiła jakieś fochy, była w ciąży, a Ojciec wciskał mi w ręce pluszowego jednorożca.
Na moment straciłem wątek, ale w końc połączyłem fakty. Pokiwałem głową.
- Chyba wuj nie ma wyjścia - odparłem, lustrując go błagalnym spojrzeniem. Ptrzebowałem się stąd ewakuować w trybie natychmiastowym, bo nie ręczyłem za siebie. Zaraz wybuchnę i tyle będzie z renomy, z godnści, z bezkarnego życia. Pogrążę się przez małżonkę albo kobietę, która nawet mnie nie chciała.
Chociaż ostatecznie sam postanowiłem spróbować swoich sił, na czymś się wyżyć, a może przy okazji również przyspieszyć wygraną. Albo bardziej się zirytować. Zapłaciłem i rzuciłem.
Rzucam na AF
Szczególnie kiedy groziła mi zdradą z moją własną potencjalną kochanką. To już kompletnie wydawało mi się być totalną fikcję, bo niby od kiedy moja małżonka miałaby jakiekolwiek dewiacyjne pomysły z kontetem erotycznym. Była niewinną, ale dumną stateczną kobietą, a nie jakąś pierwszą lepszą panienką z pospulstwa, żeby uciekać się do homoseksualnych występków, a jednak... stanął mi przed oczami obraz Imogen z aveliną. Niezbyt intensywnie zarysowany, ale niepokojący. Nie chciałem by się jeszcze kiedykolwiek widywały, a co dopiero dotykały. Nie, nawet nie pozwalałem sobie na jakiekolwiek szczegóły w tym zestawieniu. Po prostu nie. Imogen tylko robiła mi na złość takim gadaniem.
Wpatrywałem się w nią, próbując odczytać jej prawdziwe myśli. Nie byłem w stanie przejść do porządku dziennego z jakąkolwiek wizją jej zdrady, czy to z pierwszym lepszym mężczyzną, czy z moją niedoszłą kochanką. Należała do mnie i tak miało pozostać. Nie zamierzałem się nią dzielić z nikim, nawet jeśli miałby to być Ojciec, wuj Eryk czy sam Czarny Pan. Za nic w świecie! I dokładnie to mogła odczytać z mojego spojrzenia, o ie w ogóle się we mnie wptrywała.
Ja z kolei w nią usilnie, bo nie chciałem znowu spojrzeć w kierunku Aveliny. Widziałem ją z tym Alexem, szli ramię w ramię, co prawda, Avelina nie była zbyt zadowolona, wręcz przeciwnie - smutna, ale jednak ktoś tam obok niej był i cholernie mnie to wkurwiało. Miałem ochotę coś zniszczyć, nawrzeszczeć, a najlepiej iść i zbić tego typa na kwaśne jabłko, ale niestety musiałem trzymać nerwy na wodzy, choć nie było mi z tym po drodze. Próbowałem więc to wszystko przelac w innym kierunku, szczególnie że Imogen była tuż obok, robiła jakieś fochy, była w ciąży, a Ojciec wciskał mi w ręce pluszowego jednorożca.
Na moment straciłem wątek, ale w końc połączyłem fakty. Pokiwałem głową.
- Chyba wuj nie ma wyjścia - odparłem, lustrując go błagalnym spojrzeniem. Ptrzebowałem się stąd ewakuować w trybie natychmiastowym, bo nie ręczyłem za siebie. Zaraz wybuchnę i tyle będzie z renomy, z godnści, z bezkarnego życia. Pogrążę się przez małżonkę albo kobietę, która nawet mnie nie chciała.
Chociaż ostatecznie sam postanowiłem spróbować swoich sił, na czymś się wyżyć, a może przy okazji również przyspieszyć wygraną. Albo bardziej się zirytować. Zapłaciłem i rzuciłem.
Rzucam na AF
Rzut N 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 9
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana