Przekonanie Delilah do tego, że w danej kwestii nie miała racji, stanowiło spore wyzwanie. Była cholernie uparta. Nie dało się jej zbyt łatwo przegadać. A jakby tego było mało, naprawdę nie lubiła, kiedy inni za bardzo interesowali się tym, co dotyczyło jej osoby. Bo przecież z większością swoich spraw była w stanie sobie poradzić. Sama. Niezależnie od tego jak bardzo drażnił go szczur o nazwisku Rawlinson, Sebastian powinien być świadom, że w tym konkretnym przypadku jeden niewłaściwy krok mógł sprawić, że on i Delilah będą ze sobą jeszcze bliżej niż to miało miejsce do tej pory. Czy chciał ryzykować doprowadzeniem do takiej sytuacji? Czy gra była warta świeczki?
Pokiwał głową, słysząc co na temat tej znajomości uważał Sebastian. Theon chętnie by mu w tym pomógł, gdyby tylko istniała szansa na powodzenie takiego przedsięwzięcia. Rozumiał niezadowolenie swojego ojca i wuja. Sam również swego czasu miał okazje zobaczyć jedną z ostatnich prac Rawlinsona. Wiedział na tyle dużo, żeby wyciągnąć wówczas stosowne wnioski.
Na razie niestety nie mogli zrobić z tym wszystkim porządku, należycie zareagować. Ciągnięcie tematu nie miało więc większego sensu.
- Nie byli tam 5 lat temu? - ciężko było się w tym wszystkim połapać. Pomimo swojego wieku, Delilah pozostawała aktywna na tle zawodowym. Regularnie organizowała kolejne wyprawy, dużo podróżowała po świecie. Łatwo było się w tym wszystkim pogubić. Indie, Egipt, Maroko, Turcja, kierunków było w ostatnim czasie na tyle dużo, że Theonowi można było wybaczyć to, iż niekoniecznie nadążał.
Zwłaszcza w ostatnich latach - kiedy mieszkał w Londynie, a rodzinną posiadlość odwiedzał maksymalnie kilka razy w miesiącu. Z reguły na krótko.
Wiedział jakie zdanie jego najbliżsi mieli na temat Ministerstwa; na temat ludzi, którzy zajmowali tam najważniejsze stanowiska. On sam się w jakiejś części z tym zgadzał. Nie był ślepy. Zarazem jednak nie chciał przekreślać lat, które spędził w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Znaleźli się tym samym w sytuacji, kiedy żadna ze stron nie chciała ustąpić. Z taką przeszkodą, takim problemem, ciężko było sobie poradzić. Nie dało się tego tak po prostu przeskoczyć.
- Zdaje sobie z tego sprawę, ale nie mogę jej tak po prostu ustąpić. - nie chciał się na ten temat rozwodzić. Ze wszystkiego tłumaczyć przed wujem. Zwłaszcza, że temat wałkowali już wielokrotnie. Zabierali się za niego z każdej możliwej strony. - W zasadzie nic szczególnego, dużo bzdur, które zajmują zdecydowanie zbyt wiele czasu. Wiadomo jak to jest. Z ciekawszych rzeczy, to kilka dni temu na jednym z ministerialnych przyjęć poznałem kobietę. - skoro już wuj zapytał, to coś tam mu opowiedział. Nieszczególnie za przyjęciami wszelkiego typu przepadał, ale czasem trzeba było się na takim pojawić. Takie tam niezaprzeczalne uroki pracy w Ministerstwie. - Grała na wiolonczeli. Blondynku, młoda, całkiem ładna. Samo przyjęcie było jak zawsze cholernie nudne, strata czasu, żegnaliśmy człowieka, który w ostatnich latach odpowiadał za Komitet ds. Utylizacji Niebezpiecznych Stworzeń. - na co można było zwrócić w tym przypadku uwagę? Na jedną rzecz. Nie dość, że Theona nie ciągnęło w stronę poważnych związków, to kolejny raz zainteresował się blondynką. Posiadał w tym przypadku dość konkretny typ kobiet, który można było opisać krotko. Zaledwie w kilku słowach. Były to kobiety bez najmniejszych szans na to, aby utrzymać jego zainteresowanie na dłużej.
Kto wie - może nieprzypadkowo właśnie na takie zwracał uwagę? Nie musiał się obawiać, że będą z tego dzieci, albo pojawią się jakieś inne komplikacje.
Nie oczekiwał, że Sebastian będzie w stanie powiedzieć coś konkretnego na temat spotkania, w którym brała udział Delilah. Zarazem jednak nie był w stanie powstrzymać pewnej irytacji. Babcia chciała się z nim zobaczyć koniecznie dzisiaj, w tym dniu. A teraz nie miała czasu. Może było to z jej strony celowe? Ot, drobna złośliwość.
Zanim zdążył cokolwiek w tym temacie powiedzieć, pojawił się skrzat z herbatą. Przyjął od niego szklankę. Podziękował.
- Może dla odmiany Ty powiesz coś o tym, co dzieje się u was? - zamiast ciągnąć temat dziewczyny i tego nieszczęsnego przyjęcia, albo wrócić znów do Delilah i Rawlinsona, zapytal Sebastiana o to, co działo się u niego i jego bliskich. Może będzie w stanie podzielić się czymś ciekawym?