Życie Alexandra musiało być naprawdę ciekawe. Mieszkać w cyrku, żyć w nim i poznawać ogrom dziwacznych ludzi nie pasujących do normalnego otoczenia. Sama Paxton czasami myślała, że jest z innej rzeczywistości. Na szczęście miała przy sobie Olivie, która skutecznie odciągała od niej te myśli powodując, że czuła się na miejscu. Raczej nie potrafiłaby porzucić tego życia, które teraz prowadziła na rzecz szalonych występów w cyrku.
– I ciekawe. Moi rodzice są więcej czasu w podróży niż tutaj. Czasami wpadali w niedziele na obiady i opowiadali o przeżytych historiach, ale niestety od pewnego czasu jest ich tutaj coraz mniej – zauważyła. – Więcej czasu spędzam więc w pracy i często pomagam Norze, ale teraz też próbuję otworzyć swoją własna aptekę, więc będę mieć dla niej mniej czasu – wyjaśniła.
Chciałaby, aby Nora miała kogoś tutaj do pomocy, żeby nie została sama. Avelina też nie chciała rezygnować ze swoich marzeń chociaż czasami myślała o tym, aby rzucić wszystko i po prostu pracować u Nory, aby tej było lżej.
– W Hogwarcie było dla mnie łatwo. Nie musiałam myśleć o tym, co robić, gdzie iść, bo miałam wszystko z góry zaplanowane. Nie czułam strachu i czułam się tam bezpiecznie, a gdy skończyłam szkołę świat trochę przytłoczył tym sowim chaosem. Jeszcze ta cała sytuacja… – nie chciała mówić o atakach Śmierciożerców, więc zatkała buzie ciastkiem. Ten temat zdecydowanie nie był zbyt przyjemny.
– Porozmawiaj i myślę, że śmiało będziesz mógł z nią tutaj przyjść. Możesz się nawet umówić na spotkanie z pracownicą, pewnie powie ci kiedy Nora jest dostępna w tym miejscu – odpowiedziała popijając kawą ciastko.