31.12.2023, 17:55 ✶
Roześmiała się. Tak po prostu, roześmiała się, gdy Nell pokazała jej język. I w zasadzie to już zakończyło dyskusję, bo już nie kontynuowała tego tematu. Skorpiony, brrr, w zasadzie najwięcej powinna była mieć do powiedzenia, skoro jeden z nich wylądował na jej czuprynie. Zatem, znajdowała się wtedy najbliżej śmierci i czyja to była wina?
No właśnie, samego Anwara, bo gdyby tylko nie uruchomił tej chrzanionej pułapki, gdyby tylko… ale hej, wszystko zakończyło się pomyślnie, prawda? Inaczej by wcale jej tu nie było, bo szczerze wątpiła, żeby Nell była w stanie wyciągnąć ją z użądlenia prosto w łepetynę.
- Obawiam się, Cal, że nie zaliczam się do tej kategorii – oświadczyła pół-żartem, pół-serio. Jakby, hej, gdyby na poważnie zrobić rachunek zysków i strat, to ten – przynajmniej w wykonaniu Lety – z całą pewnością nie wskazałby na nią. Choćby ze względu na to, że zapewne znalezienie kolejnej osoby, która potrafiłaby wybadać grunt przed wejściem na niego, mogłoby nie być takie proste…
A tak się zarzekałaś, że nie mają z tobą szans – cisnęło się na język. I no dobrze, może Leta była jednak z tych, co potrafią wsadzić kij w mrowisko i podrażnić, ale jednak jakiś instynkt samozachowawczy posiadała. Gdzieś jednak leżała granica wkurzania wszystkich…
… stąd też po prostu odpaliła Lumos – zwłaszcza że naprawdę chciała zobaczyć, co się kryje w tej sali. Na własne oczy, nie na widmo-oczy. No i hej, cały ten filar? Nie można powiedzieć, żeby nie wzbudzał jej ciekawości, zwłaszcza po tym, jak ją wywalił brutalnie do jej ciała!
- Możesz stwierdzić, od jak dawna? – spytała Ginny, samej podchodząc do filara, przyświecając sobie różdżką. Nie zrobiła tego bezpośrednio, tylko – pamiętając dobrze wycieczkę – naokoło, zacieśniając powoli kręgi. Może te błyski były widoczne tylko w „duchowym świecie”? Może chodziło o konkretne godziny? A może wiązało się to z konkretnym rodzajem magii? Może, może… póki co – chciała po prostu go obejrzeć. Może zauważy to, czego nie była w stanie dostrzec wcześniej?
No właśnie, samego Anwara, bo gdyby tylko nie uruchomił tej chrzanionej pułapki, gdyby tylko… ale hej, wszystko zakończyło się pomyślnie, prawda? Inaczej by wcale jej tu nie było, bo szczerze wątpiła, żeby Nell była w stanie wyciągnąć ją z użądlenia prosto w łepetynę.
- Obawiam się, Cal, że nie zaliczam się do tej kategorii – oświadczyła pół-żartem, pół-serio. Jakby, hej, gdyby na poważnie zrobić rachunek zysków i strat, to ten – przynajmniej w wykonaniu Lety – z całą pewnością nie wskazałby na nią. Choćby ze względu na to, że zapewne znalezienie kolejnej osoby, która potrafiłaby wybadać grunt przed wejściem na niego, mogłoby nie być takie proste…
A tak się zarzekałaś, że nie mają z tobą szans – cisnęło się na język. I no dobrze, może Leta była jednak z tych, co potrafią wsadzić kij w mrowisko i podrażnić, ale jednak jakiś instynkt samozachowawczy posiadała. Gdzieś jednak leżała granica wkurzania wszystkich…
… stąd też po prostu odpaliła Lumos – zwłaszcza że naprawdę chciała zobaczyć, co się kryje w tej sali. Na własne oczy, nie na widmo-oczy. No i hej, cały ten filar? Nie można powiedzieć, żeby nie wzbudzał jej ciekawości, zwłaszcza po tym, jak ją wywalił brutalnie do jej ciała!
- Możesz stwierdzić, od jak dawna? – spytała Ginny, samej podchodząc do filara, przyświecając sobie różdżką. Nie zrobiła tego bezpośrednio, tylko – pamiętając dobrze wycieczkę – naokoło, zacieśniając powoli kręgi. Może te błyski były widoczne tylko w „duchowym świecie”? Może chodziło o konkretne godziny? A może wiązało się to z konkretnym rodzajem magii? Może, może… póki co – chciała po prostu go obejrzeć. Może zauważy to, czego nie była w stanie dostrzec wcześniej?