• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret

[8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#1
01.01.2024, 20:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2024, 23:21 przez Robert Mulciber.)  

8 czerwca 1972
Robert & Margaret


Niewiele ponad miesiąc. Dokładnie tyle czasu minęło, odkąd opuścił Londyn. Pośpiesznie. O niczym nie informując z wyprzedzeniem. A przecież zawsze tak robił. Mimo dystansu, który wyczuwalny był w relacjach łączących Roberta z bliskimi, nie zwykł znikać bez choćby jednego słowa. Wcześniejszych przygotowań. Opracowania jakiś planów.

Nie było to w jego stylu.

Pozostawiony list, nie mówił wiele. Na co dzień staranne pismo ojca, tym razem nosiło ślady pośpiechu. Łatwo było to dostrzec. Wystarczyło nieco dłużej zawiesić spojrzenie na kolejnych linijkach tekstu. Wiadomość nie była z tych bardziej konkretnych, niewiele wyjaśniała, choć to raczej nie powinno budzić większych wątpliwości. Robert przecież nie zwykł tłumaczyć się ze swoich decyzji. Działań. Był człowiekiem wydającym polecenia. Oczekującym, że bez zadawania zbędnych pytań zdołasz wywiązać się z powierzonych zadań.

Zadowolenie go nie przychodziło łatwo.

O ile w ogóle było możliwe.

W pozostawionej wiadomości nie określił jak długo będzie nieobecny. Zaznaczył jedynie, że oczekuje iż wszystko będzie funkcjonować względnie normalnie; Margaret nie zapomni o swoich obowiązkach. Od domowej skrzatki, Selar, można było jednak dowiedzieć się czegoś więcej. To właśnie ona - o ile młoda Mulciber zdecydował się zapytać - zdradziła, że Robert i Henrietta udali się w krótką podróż do Szkocji. Młode małżeństwo (byli nim zaledwie od stycznia 1972 roku) postanowiło spędzić kilka tygodni razem. Tylko we dwoje.

Ciężko było w to uwierzyć, ale... czy istniały jakieś przesłanki, aby tą wersje wydarzeń kwestionować?

Tak samo jak zniknął, bez słowa pojawił się na powrót w rodzinnej kamienicy. Miało to miejsce 8 czerwca. Przed południem. Wraz z Richardem - jego obecność mogła wydawać się zastanawiająca - odprowadzili Henriette do jej pokoju na piętrze. Ta była dziwna, nieswoja. Może chora? Niewątpliwie wyglądała na dość wyczerpaną. Była też trochę blada. Moment nie był jednak odpowiedni na zadawanie pytań.

Przez następne godziny każdy zajmował się swoimi sprawami. Powrót do Londynu, do rodzinnej kamienicy, nie zmienił tego, że Robert w dalszym ciągu pozostawał nieosiągalny. Niedostępny. Wpłynął jedynie na panującą w posiadłości atmosferę.

Choć może to tylko takie wrażenie?

Z córką zdecydował się spotkać w godzinach wieczornych. Za pośrednictwem Selar poprosił ją o to, aby zjawiła się w jadalni. Wspólne posiłki nie stanowiły ich codzienności. Odkąd w roku 1967 zmarł Francis (ojciec Roberta), wszyscy domownicy żyli jakby obok siebie. Nikomu nie zależało jakoś mocniej na tym, aby dbać o rodzinne więzy. Zachowywać choćby pozory bliskości.

W przestronnym pomieszczeniu przebywał sam. Siedział przy długim stole, nakrytym tylko dla dwóch osób. Cierpliwie czekał, przeglądając kolejne strony Proroka Codziennego. Przed sobą miał jedynie w połowie już pusty kubek kawy. Talerz nie został niczym zapełniony, choć jedzenie znajdywało się na miejscu. Wystarczyło tylko nałożyć.

Prezentował się jak zwykle. Gładko ogolony. Starannie ułożone siwe włosy. Prosta, biała koszula, której rękawy podwinął. Niekoniecznie pasowała do tej pory roku, ale nie wyglądało na to, aby Robert jakoś szczególnie się tym przejmował. Całości dopełniały, na pierwszy rzut oka niewidoczne, jasne spodnie. Dało się je zauważyć, kiedy podeszło się bliżej. Widoczność była ograniczona z powodu stołu.

- Poprosiłem Selar, żeby przygotowała na kolacje Twoje ulubione faszerowane pomidory. - odezwał się, w pierwszej chwili nie odrywając wzroku od artykułu, którego nie skończył jeszcze czytać. Zostało kilka ostatnich zdań. Na spokojnie dokończył, z niczym się nie śpiesząc. Dopiero kiedy dobrnął do ostatniej kropki, zamknął gazetę, złożył na pół, następnie na cztery. Odłożył na stół. - Usiądziesz? Długo się nie widzieliśmy. - padło pytanie, które w zasadzie takowym nie było. Prędzej poleceniem, do wydawania których Robert wydawał się być przyzwyczajony.

Wskazał na wolne miejsce. Jedyne, które wcześniej polecił przygotować. Nie zaprosił na kolacje Richarda. Czy wuj nadal przebywał na miejscu? Nie zjawiła się również Henrietta. To drugie w zasadzie jakoś tak nieszczególnie dziwiło. Z Robertem żyli raczej obok siebie niż razem. Dlaczego zdecydowali się na ślub? Można było jedynie podejrzewać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Margaret Mulciber (1992), Robert Mulciber (2180)




Wiadomości w tym wątku
[8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 01.01.2024, 20:28
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Margaret Mulciber - 02.01.2024, 01:11
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 03.01.2024, 21:17
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Margaret Mulciber - 05.01.2024, 02:32
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 06.01.2024, 14:11
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Margaret Mulciber - 07.01.2024, 20:20
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 10.01.2024, 19:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa