Minęło sporo lat, kiedy widział obrazy wymagające wejścia przez podanie hasła. Często widać magiczne, poruszające się. Nic nadzwyczajnego. Ale Richard nie spodziewał czegoś takiego mieć w ich rodzinnym domu. Za dzieciaka nie dostrzegł dziwnych ukrytych miejsc. Może ich nie było? Przez lata nie mieszkał tutaj. Jedynie sporadycznie, na kilka dni. Dopiero w tym miesiącu, postanowił zatrzymać się na dłużej.
Po dotknięciu ramy obrazu, coś się zmieniło. Zmarszczył brwi aby spojrzeć ponownie. Pejzaż zniknął. Na jego miejscu pojawiło się stwierdzenie, co powinien uczynić. Podać hasło. Jednak Robert nie był taki głupi. Zabezpieczył przejście hasłem, jak w dormitoriach Hogwartu. Nie zgadniesz, nie wejdziesz.
Patrząc na napisane słowa, często jak ktoś chce coś ukryć, zwykle za hasła podaje coś, z czym jest najbardziej związany. Dla niego łatwe do zapamiętania. Imię ukochanej osoby. Imię syna, córki. Matki? Ojca nie brał pod uwagę. Co jest cenne dla Roberta? Tylko dwie opcje nasuwały się Richardowi po myśli. Imiona, choć nie musiały to być nawet one. Mógł być nawet najprostszy przedmiot. Choćby cygaro.
Richard mógł zgadywać. Stwierdził jednak, że nie będzie tego ostatecznie robił w obecności śpiącego brata. Nie będzie łamał jego zabezpieczeń, jeżeli mieli sobie ufać. Pytanie tylko, jak to teraz z tym zaufaniem jest między nimi? Robert nie mówił mu wszystkiego.
Młodszy Mulciber wyjął różdżkę i machnął na obraz zaklęciem rozpraszającym, takim co by wycofało ukazanie napisu. Takie zaklęcie musiało zadziałać, gdyby Robert próbował skorzystać z tego przejścia, ale niespodziewanie, ktoś mógłby zakłócić jego spokój. Wycofanie, na powrót ukrycie słów i ukazanie krajobrazu, musiało działać przez proste zaklęcia. Skoro taki obraz był tutaj. To czy w tej kamienicy nie było ich czasem więcej? Pierwsze co na myśl Richardowi przyszło, to gabinet. Opuścił sypialnię brata, zamykając drzwi. Skierował się na powrót do gabinetu, gdzie zamknął za sobą drzwi. Rozejrzał się po obrazach, czy znajdzie tutaj taki sam lub podobny, inny co wyda mu się podejrzany. Po prostu, chciał wiedzieć.