• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem

[11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#5
03.01.2024, 22:06  ✶  
To nie było wszystko, co leżało mu na wątrobie. Stanowiło to zaledwie ułamek tego. W tym momencie sprawa zniknięcia Roberta stanowiła pierwszy i najważniejszy powód jego wizyty w tym domu. Przyszedł tutaj z konkretnym nastawieniem, jednocześnie nie wiedząc jak to spotkanie się potoczy. Nie otrzymał jakikolwiek poleceń od Czarnego Pana. Nie mógł tego wykluczyć, że nie wszystko pójdzie po jego myśli. Nierozsądnie byłoby zakładać jakikolwiek brak oporu ze strony Mulcibera, To, że do niedawna byli wspólnikami nie powinno uśpić jego czujności ani złagodzić cechującą go bezwzględność. Słowa, jakie skierował do niego Robert, bardzo mu się nie spodobały. Pomimo tego, że zależało mu na otrzymaniu wyjaśnień, Mulciber nie był już na odpowiedniej pozycji do wydawania mu poleceń. Prychnął gniewnie.

— Zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś ostatnią osobą mogącą wydawać mi polecenia? Przyszedłem po wyjaśnienia, po usłyszeniu których zdecyduję czy wyciągnę konsekwencje z twojej... impertynencji. — Trwająca od wielu lat ich znajomość o specyficznym charakterze, niebędąca przyjaźnią, nie pozwoliła mu na wykrzesanie z siebie dozy pobłażliwości nawet względem Roberta. Postanowił usiąść tak aby móc wysłuchać tych wyjaśnień, które pozwolą mu zdecydować jak ma postąpić z Robertem. To musiało być naprawdę coś istotnego, aby wpłynąć na niego w takim stopniu, aby nie sięgnął po czarną magię z zamiarem użycia jej wobec Roberta.

— Skomplikowały mówisz. Miałeś przejść do konkretów. — Stwierdził z nieukrywanym powątpiewaniem. Wypowiedziane przez Roberta słowa w tym momencie pozostawały pozbawionymi konkretów frazesami. Chester najbardziej nie lubił owijania w bawełnę. Obserwował sięgającego do jednej z szuflad biurka, jednocześnie słuchając tego co ma do powiedzenia. — W takim razie nie potrafiłeś zapanować nad własną żoną. Natomiast jeśli chodzi o mojego syna... zdyscyplinowaniem go zajmę się niezwłocznie po powrocie do posiadłości. — Chester doskonale wiedział, że w przypadku kobiet nie należało polegać wyłącznie na magii, jeśli chciało zabezpieczyć się swoje prywatne sprawy albo prowadziło się podwójne życie jako ktoś, kogo współcześni czarodzieje postrzegali jako terrorystów. Wyciągnął dłoń po spoczywający na biurku list. Postanowił go przeczytać, tym samym mogąc potwierdzić jego autentyczność - rozpoznał charakterystyczne pismo swojego pierworodnego. Nie zwrócił tego listu Mulciberowi - nie pytając gospodarza o pozwolenie postanowił schować go do wewnętrznej kieszeni marynarki.

— Poza nieostrożnością mojego syna to chcesz mi powiedzieć, że twoje problemy małżeńskie, twój brak czasu i twoje inne sprawy mogły wywołać katastrofalne szkody? Zgadzam się co do tego, że nie można było pozwolić aby pozostała na wolności. Czemu mnie w to nie wtajemniczyłeś i dowiaduję się o wszystkim po fakcie, zwłaszcza że to dotyczy mojej rodziny? Czy zabiłeś swoją żonę? — Po raz kolejny zamierzał postawić sprawę jasno, bez wybielania swojej rodziny nawet jak ta pozostawała dla niego bardzo istotna. Dostrzegał powagę sytuacji i słuszność działań Roberta, jednak powinien zostać w to zaangażowany od samego początku. Co do tego nie miał żadnych wątpliwości.

W pierwszej chwili chciał uczynić zadość tradycji i sięgnąć po szklankę z whisky, jednak przez wzgląd na obecną sytuację po raz pierwszy postanowił się od tego powstrzymać. Może później będzie bardziej skłonny ku temu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (1923), Robert Mulciber (2373)




Wiadomości w tym wątku
[11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Chester Rookwood - 11.12.2023, 22:10
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Robert Mulciber - 13.12.2023, 06:47
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Chester Rookwood - 21.12.2023, 05:24
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Robert Mulciber - 26.12.2023, 19:13
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Chester Rookwood - 03.01.2024, 22:06
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Robert Mulciber - 05.01.2024, 19:51
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Chester Rookwood - 09.01.2024, 23:41
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Robert Mulciber - 14.01.2024, 17:21
RE: [11.06.1972, Covent Garden] Listonosz zostawiłby awizo, ale ja nim nie jestem - przez Robert Mulciber - 24.01.2024, 10:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa