• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard

[18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
03.01.2024, 21:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.07.2024, 22:00 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Sesja rozliczona w osiągnięciu Badacz Tajemnic przez Roberta Mulcibera.

18 października 1967r.
Posiadłość Mulciberów



Informacja o śmierci Francisa Mulcibera obiegła całą rodzinę. Oficjalnie podano, że choroba go zabrała. W ostatnich latach, było widać, że umysłowo nie było z nim najlepiej. Richard w posiadłości zjawił się na dzień przed wydarzeniem. Jakby coś przeczuwano. A może zaplanowano? Tylko on i Robert byli w posiadłości Mulciberów w Londynie (pomijając skrzaty), mieli wszystko pod kontrolą. A ich dzieci przebywały w swoich szkołach, najstarsze Richarda już pracowało. Śmierć ojca była ulgą, uwolnieniem. Nie tylko dla Richarda, ale przede wszystkim dla Roberta. Na czas przygotowań do pogrzebu, Richard musiał wysłać trzy sowy z wiadomościami. Jedną do Ministerstwa Magii w Norwegii, o przedłużenie wolnego, z powodu pogrzebu w rodzinie, zaznaczając o śmierci swojego ojca. Od razu mu wolne przyznano. Druga sowa poleciała do Instytutu Magii Durmstrang, o wolne dla jego dzieci. Trzecia do najstarszego dziecka już pracującego, aby poinformować o sytuacji w rodzinie, licząc na stawienie się. Nie może być tak, że nie pożegnają swojego dziadka. A rodzina musi pokazać się w jednym miejscu, w komplecie. To były wyjątkowe sytuacje. Prawdopodobnie Robert mógł zrobić to samo w sprawie swojej córki. Z żonami problemu takowego nie mieli, gdyż w tym czasie obaj bracia byli wdowcami, wychowując samotnie nastoletnie jeszcze dzieci.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się siedemnastego października. W obecności najbliższej rodziny Francisa. Dzieci i jego wnuków. Dalszej rodziny i tych, którzy z nim utrzymywali jakieś kontakty. Czy to dawne z Ministerstwa Magii, czy obecne związane z handlem. Nie wiadomo, czy ktokolwiek zarejestrował obecność brata zmarłego i jego rodziny. List został im wysłany. Ale czy dotarł?
Dnia następnego odbyło się odczytanie Testamentu przygotowanego za życia przez Francisa Mulcibera, w którym miały wziąć udział tylko jego dzieci, córka i synowie. Nie wszystkich jego treść zadowoliła. I najpewniej w milczeniu, bracia wrócili do swojej posiadłości.

W salonie czekały na nich ich dzieciaki. Najpewniej wykorzystując szansę na rozmowy młodzieżowe. Na pewno też były ciekawe czy dziadek coś przepisał im ojcom. Gdy tylko wrócili i zdjęli wierzchnie odzienie, Richard, ubrany w czarny garnitur z krawatem i białą koszulą, zjawił się w salonie, widząc całą gromadkę, wyczekującą informacji. Rzekł im tylko:

- Pakujcie się. Jutro wracamy do domu.
Wydał proste polecenie. Na razie nie zdradzając szczegółów testamentu, z jakim przyszło im się zapoznać. Musiał to przegadać jeszcze z Robertem, co z tym zrobią. Na dodatek miał potrzebę zapalić. Wyjął paczkę papierosów, wyciągnął jednego. Spojrzał na młodzież tak, jakby wzrokiem miał ich zaraz przegonić z salonu. Bowiem widział, że jakoś mozolnie się zbierali do jego polecenia. A nie lubił się powtarzać. Chwilę później, pomieszczenie mieli puste, a Richard zapalił papierosa. Z gabinetu na razie żaden z nich nie zmierzał korzystać. Prywatne rozmowy mogli nawet odbyć w bibliotece.

To czego dowiedział się młodszy Mulciber z Testamentu, było z jednej strony do przewidzenia, że nie dostanie nic. Bądź minimalną część majątku jakiegoś, aby nie czuć się pokrzywdzonym. Jakby ojciec chciał tym zaznaczyć, że w jakimś stopniu jeszcze go jako syna akceptował. Jednakże miało się ochotę go przekląć, jak kurwa śmiał narzucać jakieś pośmiertne zastrzeżenia, gdyby zrobili coś, co by jemu nie odpowiadało.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (3082), Robert Mulciber (2428)




Wiadomości w tym wątku
[18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 03.01.2024, 21:55
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 05.01.2024, 22:34
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 05.01.2024, 23:37
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 06.01.2024, 22:33
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 07.01.2024, 02:31
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 11.01.2024, 19:57
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 12.01.2024, 22:29
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 14.01.2024, 21:00
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 15.01.2024, 23:20
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 22.01.2024, 07:04
RE: [18.10.1967r.] Testament Ojca | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 23.01.2024, 02:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa