– Posłucha albo nie, to dorosły mężczyzna i ma prawo wyboru – odpowiedziała rozdrażniona, głównie tym, że jednak ktoś się tu pojawił i że im po prostu uciekł, nie dając wielkiej możliwości, by pochwycić intruza – chociaż bardzo się starali. To tym bardziej utwierdziło Victorię, że musi jeszcze mocniej poćwiczyć translokację, nie tylko do teleportacji z kimś, ale ewidentnie miała braki w próbach rozbrojenia wroga. A to, że zwiał, oznaczało wiele rzeczy i dawało też wiele możliwości. Nie zamierzała nawet udawać, że nie jest zdenerwowana czy sfrustrowana, bo to było dość oczywiste. A nade wszystko – czekało ich tu wiele pracy. Brenna może zaczynała swoją zmianę na dwie godziny i będzie musiała się zawinąć do Ministerstwa, ale Victoria właśnie robiła bardzo przepisowe nadgodziny i nie zanosiło się, by z tej pracy miała wyjść szybko. Nie to, że chciała, Laurent był dla niej cholernie ważny, niezależnie co tam sobie Brenna na jej temat myślała czy nie (co zabawne, póki co samą siebie nie miała za bardzo za co aresztować).
– Szczerze? Wątpię, że się zgodzi. Ale kto wie… – mruknęła jeszcze do Brenny, odnośnie tego, czy Laurentowi będzie pasowało, że Longbottom u niego przesiaduje w czasie wolnym i zajmuje pokój gościnny. Wpatrywała się teraz w miejsce, które wskazał jej Vincent. – Dzięki – rzuciła do niego jeszcze, wydmuchując dym przez usta.
Nie odpowiedziała już nic na te pouczenia, albo ich braki, zaś jej wzrok skierował się teraz w stronę stajni.
– Spróbuję się skontaktować z Laurentem, ale najpierw muszę mieć pewność, że teren jest czysty – Różdżkę cały czas trzymała w pogotowiu, lecz nim wejdzie do stajni – zamierzała na miejsce, w którym znajdowali się teraz, rzucić kilka zaklęć – w tym rozpraszających.
Strzeżonego Matka strzeże.
To miał być długi poranek i długi dzień. Sprawdzenie terenu, napisanie do Harper, napisanie do Laurenta… A wszystko to ze zmrużeniem oczu ledwie na kilka chwil. Nie było to jednak nic dla niej nadzwyczajnego – przyzwyczaiła się już do długiego i nieregularnego czasu pracy. Odpocznie, gdy będzie pewna, że jej najlepszy przyjaciel jest bezpieczny. I cholernie pewne, że sięgnie wtedy po eliksir nasenny – czego nie odważyła się zrobić tutaj, kiedy poszła się położyć w trakcie.