Kochany Laurencie,
mam nadzieję, że sowa złapie cię szybciej niż później. Sprawa wygląda tak, że niestety było tak, jak się można było tego spodziewać, niestety. Śmierciożerca był jeden i wyglądało to tak, jakby kierował się do stajni – nie wiem, czy się pomylił, czy zwiedzał. I nie rozumiem dlaczego pojawił się w tylko w pojedynkę.
Nic się nikomu nie stało, nie narobił żadnych szkód, zdołaliśmy go powstrzymać, niestety uciekł. Sprawdziliśmy cały teren, również pod kątem magii, pod tym względem jest tutaj bezpiecznie. Natomiast skoro pojawił się jeden i nic nie wskórał, to naprawdę uważam, że to może się powtórzyć. Powiadomiłam już Biuro Aurorów.
Proszę, nie ignoruj tego. Ciągle jestem na terenie rezerwatu, gdybyś chciał się tutaj udać i potrzebowałbyś jakiejkolwiek pomocy z czymkolwiek. I prawdopodobnie będę tutaj do wieczora, albo nocy, na wszelki wypadek. Pewnie powinniśmy porozmawiać, zamiast kontaktować się listownie.
PS. Duma był grzecznym chłopcem i ładnie się słuchał, ale pewnie już za Tobą tęskni.
PS2. Powinni Ci wypłacić odszkodowanie w tej głupiej gazecie, a typowi należy się wylanie z roboty na zbity pysk. To już nie są złośliwostki dziennikarzy, tylko realne narażanie kogoś na zagrożenie życia i zdrowia. Sama bym go rozszarpała, gdybyś mi pokazał tego geniusza. Powiedz tylko słowo.