05.01.2024, 23:25 ✶
Zdolny, ale leniwy? Proszę, to tak jak chcesz powiedzieć coś o kimś niby miłego, żeby przy okazji poudawać zainteresowanego, ale w gruncie rzeczy totalnie nie wiesz co masz szczerego powiedzieć o takiej osobie. Każdy słyszał te dyrdymały, a w szczególności każdy kto potrafił się wyróżnić chociaż odrobinę na tle pozostałych. A żeby pozostać nieco innym od bezkształtnej masy, której wcale nie brakowało w tej szkole to ostatecznie żaden wyczyn. I chociaż specjalnością jego rodu było warzenie eliksirów, a w konsekwencji również zielarstwo, bo dobry spec od eliksirów musiał się znać na ziołach i pochodnych, to wciąż niespecjalnie był zainteresowany tematem. Niewiele było fajnego i interesującego w tym jak rosną roślinki, czy jak kopać w ziemi, żeby roślinki rosły jeszcze zdrowsze. Niezbyt cool opcja na wakacyjne popołudnie. Właściwie powinien się już na tym etapie domyśleć, ze krukonka nie wykaże się zbytnim instynktem samozachowawczym w perspektywie zaproszenia na imprezę. No, ale skoro powiedziało się "ja nie dam rady?" to trzeba też powiedzieć "potrzymaj mi piwo". Czuł jak grzęźnie w tych bagnie prześmiewczych komentarzy i wcale mu się to nie podobało. Kiedy jeszcze przechwałki o swoim domu rozumiał jako wybieg, że każda sroczka swój ogon chwali, co było w porządku, to nie rozumiał dalszych podchujek rudej. - Wiesz co? Pieprz się Ty, Ty... - wypalił w końcu, kiedy irytacja osiągnęła punkt krytyczny - widzisz, jesteś tak nikim, że nawet nie wiem czy mam Cię wyzywać od szlam, czy po prostu szmat! - zawołał ewidentnie zdenerwowany. On tu przyszedł w dobrej woli, komplementując i próbując uchwycić chociaż odrobinkę prawdziwej Olivii, pochylając się nad jej osobowością, bez traktowania z góry i rozpisanych stereotypów. A co dostał w zamian? Zbijanie dowcipów i dźganie patykiem po jego ego. Oj, taka zniewaga rewanżu wymaga. - I wsadź sobie gdzieś te porady przegrywa. Jeszcze zobaczysz, za kilka lat dziwaku. Ja będę kimś, a Ty zwykłym szaraczkiem bez perspektyw na jakikolwiek awans i sukces! Poskrob ślizgona, a wyjdzie złamas. Tak to już było, hamulce mu puszczały kiedy ktoś zalazł mu za skórę. On jej tutaj składał ofertę wzbogacenia się o kilka przydatnych i w perspektywie czasu wypływowych kumpli, a ona mu wyjechała z drwinami i kpieniem sobie z niego. Szczyt nietaktu po prostu! - Szkoda mi na Ciebie więcej czasu... - stwierdził arbitralnie, a pretensjonalny ton w jego głosie był bardzo mocno wyraźny. Zawinął szatę i najzwyczajniej w świecie odszedł w swoją stronę, bo co on będzie tu stał i się produkował. Najwyżej potem powyżywa się na młodszych gryfonach, żeby odreagować te absurdalną sytuację.
Postać opuszcza sesję