Testament był zaskoczeniem. Mogli również zakładać, że żaden z nich nie dostanie nic. Że ojciec miał przepisane na kogoś zupełnie innego. Albo, że testamentu nie było wcale i mogliby dostać majątek i dom ze sklepem do podziału na ich całe rodzeństwo. Dla Richarda było przewidujące. Ale względem Roberta było zaskakujące.
Przez całą drogę milczeli, a Robert zdawał się być ledwo obecny. Nadal chyba próbując oswoić się z tym co usłyszał. Richard nie widział powodu, aby tutaj zostawać na dłużej, skoro wszystko było jasne. Lecz dał sobie i dzieciakom ten dzień luzu, aby przedyskutować jeszcze kilka spraw z bratem.
Zapach papierosa musiał chyba pobudzić mózg brata do funkcjonowania, skoro odezwał się z pytaniem o poczęstowanie. Richard wyjął paczkę papierosów z opakowaniem zapałek i podał bratu. Odebrał swoją własność, kiedy starszy zapalił. Znów wtedy zapanowała chwila ciszy. Richard zaciągnął się i podszedł do ławy, gdzie spała popielniczka, aby strzepnąć popiół. Włożył papierosa do ust i rozpiął swoją marynarkę. Usiadł na fotelu, luzując krawat. Wtedy usłyszał pytanie. Może Robert nie chciał poruszać tematu przy ich dzieciakach, które Richard wygonił na górę do pakowania się? Na pewno ucieszyłby się z wieści, że mogą zostać jeszcze kilka dni. Ale szkoła nie będzie na nich czekać. Podobnie praca.
W kolejnym pytaniu, Richard usłyszał w głosie prośbę. Westchnął, zaciągnąwszy się ponownie. Panowała w tym domu teraz dziwna cisza. Pustka. A jednocześnie wolność. Ulga. Dla Roberta może być to nieco trudny okres, aby do tego się przyzwyczaić. Młodszy brat Pomógł mu rozwiązać ten problem. Jako jeden z ich dwojga obecnie jeszcze utrzymywał trzeźwość umysłu.
- Na jak długo mam zostać?Zapytał. Rozumiejąc widocznie sytuację. Bądź domyślając się powodu.
- Dzieciaki muszą wrócić do szkoły. Jeżeli potrzebujesz abym został, załatwię sobie więcej wolnego.
Nie zdarzyło się jeszcze aby zostawił brata w potrzebie. Za wcześniejszą pomoc, Richard był wstanie dla Roberta zrobić wszystko. Niezależnie od tego, jak brzmiały jego prośby czy polecenia. Tak i teraz, wesprze go w tej pustce. Pomoże mu się w tym odnaleźć. Mieszkanie z ojcem pod jednym dachem mogło być trudne. Tak samo jak przyzwyczajenie się do jego braku. Richard już dawno się od tego uwolnił. Szkoda, że wcześniej nie rozwiązali tego problemu. Wszystko jednak ma swój czas.