• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret

[8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#5
06.01.2024, 14:11  ✶  

Ring of Kerry było jednym z ulubionych miejsc Roberta. Za młodu spędzili tam razem z Richardem kilka, naprawdę miłych tygodni. Wiązały się z tym okresem liczne wspomnienia, do których Mulciber wracał bardziej niż chętnie. W swojej sypialni, posiadał nawet wiążący się z tą okolicą pejzaż. Był to jeden z nielicznych obrazów jego autorstwa. Przedstawiał wodospad Torc, będący jedną z bardziej popularnych miejsc, na szlaku Kerry.

Mieszkając w rodzinnej kamienicy, Margaret z całą pewnością o tym miejscu mogła usłyszeć raz, dwa, albo nawet - pięćdziesiąt razy. Zdarzało się, że spotykając się ze sobą, bracia wspominali o tej swojej wspólnej, młodzieńczej wyprawie. Wracali do niej zdecydowanie częściej niż do innych wspomnień, które dzielili.

Łatwo było dojść do wniosku, że chciałoby się to miejsce ujrzeć na własne oczy.

Skinął głową na pierwsze słowa Margaret. W rzeczywistości skupił się jednak dopiero na tych kolejnych. Dotyczących rodzinnego biznesu. Ten musiał działać również podczas jego nieobecności. Zapewniał im wszak stały dopływ gotówki. Dzięki sprzedawanym świecom oraz kadzidłom, byli w stanie związać jeden koniec z drugim końcem. Ich sytuacja nie była równie dobra, co przed laty, ale na biedę narzekać nie mogli.

Przynajmniej na ten moment.

- Powinnaś być odpowiednio zorganizowana zawsze, nie tylko podczas mojej nieobecności. - zauważył, odkładając widelec oraz nóż. Na talerzu, nie chciał, aby sztućce pozostawiły jakiekolwiek ślady na obrusie. - Te dwa zamówienia, były on... - chciał zapytać, uzyskać od niej więcej informacji. Przerwał jednak, kiedy Margaret raz jeszcze zabrała głos. Chciała coś dodać? O coś przy okazji zapytać?

Odpuścił. Poczekał. Gestem dał jej znać, aby wszystko powiedziała. Zareagował kiedy skończyła.

- W najbliższym czasie nie planuje kolejnych podróży. - poinformował córkę. O tym, że swojej ostatniej podróży również nie planował, wspominać nie zamierzał. Margaret pewnych rzeczy nie musiała wiedzieć. W zasadzie, to nawet nie powinna była być ich świadoma. Dla dobra ich obydwojga. - Przynajmniej nie na tyle długich. - doprecyzował po chwili. - Mam w planach kilka spotkań, dlatego mogę być przez dwa, trzy dni trochę... nieosiągalny. Na miejscu będzie jednak Richard. Zostanie z nami jeszcze chwilę, także gdybyś czegoś potrzebowała, możesz zwrócić się do wuja. - sięgnął po szklankę, którą napełnił wcześniej sokiem pomarańczowym. Uniósł do ust, przechylił, upił kilka łyków. Pozwoliło mu to zyskać nieco czasu. Poukładać sobie w głowie to, co jeszcze powinien powiedzieć. - Nie powinnaś się nią przejmować. Henrietta znajduje się obecnie pod opieką Selar. Ma zapewnione wszystko czego potrzebuje. Dojście do zdrowia zajmie jej trochę czasu i nie powinniśmy jej obecnie przeszkadzać. - zapewnił córkę, licząc zarazem na to, że ta nie będzie się tym interesować. Jeśli będzie nadal dopytywać, zdecyduje się postawić sprawy jaśniej. Tak aby nie było miejsca na dalsze wątpliwości.

Wróżby, przepowiednie, nigdy na tym nie polegał. Widział w tym przede wszystkim stratę czasu i pieniędzy. Tym razem jednak... tym razem zwrócił uwagę na to, że Margaret coś zobaczyła. Choć w pierwszej chwili zignorował to jak zwykle, ostatecznie ciekawość wygrała. Zanim o to zapytał, pozwolił sobie umieścić w ustach kolejną porcje faszerowanego pomidora. Przełknął.

- Widziałaś coś wartego uwagi? - padło z jego strony. Pierwszy raz od dawna. Zarazem może... pierwszy raz odkąd Margaret odkryła swoje szczególne zdolności? Zawsze temu umniejszał. Zawsze to bagatelizował.

Teraz zaś pytał - tylko dlaczego? Co takiego nim kierowało?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Margaret Mulciber (1992), Robert Mulciber (2180)




Wiadomości w tym wątku
[8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 01.01.2024, 20:28
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Margaret Mulciber - 02.01.2024, 01:11
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 03.01.2024, 21:17
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Margaret Mulciber - 05.01.2024, 02:32
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 06.01.2024, 14:11
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Margaret Mulciber - 07.01.2024, 20:20
RE: [8 czerwca 1972] Posiadłość Mulciberów, Robert & Margaret - przez Robert Mulciber - 10.01.2024, 19:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa