Uderzający w niego zapach jedzenia wzmógł odczuwany przez niego głód. Przez swój tryb życia musiał zjadać podwójne porcje wszystkich dań, co również mogło zostać źle odbierane w takich miejscach jak ta restauracja. Tak jak mogła źle odebrać to towarzysząca mu tego wieczoru kobieta. Chester przywiązywał ogromną wagę do bycia odpowiednio postrzeganym w pewnych kręgach. W towarzystwie powinien zachowywać powściągliwie nawet w sferze swojej codziennej rutyny.
Skinął nieznacznie głową na to podziękowanie okraszone delikatnym uśmiechem. Przeglądanie karty dań zajmowało mu więcej czasu, niż by chciał. Ciężko było mu coś wybrać z co najmniej kilku powodów. Po raz pierwszy od dawna przekroczył próg jakiekolwiek restauracji i też nie był obeznany w kuchni greckiej. Ostatecznie zdecydował się na potrawę zwaną musaką, która miała postać zapiekanki. W przypadku takiego zamówienia było prościej poprosić kelnera o podwójną porcję na jednym talerzu zamiast zamawiać dwa osobne.
— Nie musisz za to przepraszać. Jeśli współpracujecie z rodziną Leroux to jesteś spokrewniona z rodem Delacour? — Starał się przekonać ją co do tego, że nie musi przepraszać go za swoje nawyki. On również swoje posiadał i z tym nie zamierzał się kryć, a tym bardziej nie zamierzał ich porzucać. Pozostawał dobrze zaznajomiony ze Skorowidzem Czystości Krwi i posiadał rozeznanie w rodzinach w nim wyszczególnionych. Wiele wskazywało na to, że w żyłach kobiety płynie czysta krew. Fakt ten rozwiązywał potencjalne problemy, w tym zupełnie odsuwał od niego podejrzenie stawania się szlamolubem.
— Jak widać słusznie to podejrzewałem. — Odparł po kolejnej wypowiedzi blondynki. Nie zamierzał wnikać głębiej w łączące ich relacje. To nie było coś, co chciał w tym momencie robić. Nie było to odpowiednie na pierwsze spotkanie. Wystarczało mu to, co sam wywnioskował z tej krótkiej wymiany zdań.
Sięgnął po przyniesioną mu pękatą szklankę z podwójną whisky, zamierzając się delektować się jej doskonałym smakiem... na podstawie którego rozpoznał że to jest jedna z wiodących marek tego trunku na terenie Wielkiej Brytanii. Taką samą pijał w domu oraz podczas wizyt w domu Mulcibera.
— Pracuję w Ministerstwie Magii, w Departamencie Przestrzegania Prawa. Jestem Aurorem. Ty również nie powiedziałaś, czym się zajmujesz. — Nie zamierzał uchylić się od odpowiedzi na to pytanie. W tym miejscu istniała niewielka szansa na to że ktoś będzie podsłuchiwać, że usłyszy to, czego nie powinien był usłyszeć. Sam wyraził zainteresowanie wykonywanym przez tę kobietę zawodem.